Brazylia rozbita. Polacy z awansem z grupy!

Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej w Egipcie miały być dla naszej reprezentacji poligonem doświadczalnym. Mało kto wierzył, że Polakom uda się zabłysnąć. A jednak, po triumfie nad Tunezją (30:28) i minimalną przegraną z mistrzami Europy Hiszpanami (26:27) na drodze biało-czerwonych pojawiła się Brazylia. Canarinhos zostali odprawieni z kwitkiem. To pierwsza wygrana z Brazylią na wielkiej imprezie od czasów Igrzysk w Pekinie.

Fantastyczny występ podopiecznych Patryka Rombla przeciwko Hiszpanom spowodował, że szanse Polaków na pokonanie Canarinhos znacząco wzrosły. Nawet bukmacherzy docenili klasę naszej reprezentacji i obniżyli znacząco kursy na ich zwycięstwo.  

Polscy szczypiorniści wyszli na boisko niezwykle zmotywowani i pewni siebie, co było widoczne zwłaszcza w grze obronnej. Przez pierwsze minuty rywale nie byli w stanie rzucić im bramki. Początek dla Polaków, gdyż wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Gra wyrównała się, lecz Brazylijczycy nie objęli prowadzenia, głównie dzięki świetnej dyspozycji Adama Morawskiego w bramce. Zespół z Ameryki Południowej przełamał się w momencie, gdy na tablicy wyników widniał rezultat 5:8. Po przerwie technicznej doprowadzili do remisu, by chwilę potem wyjść na jedyne w meczu prowadzenie. Skuteczna gra w obronie, powodująca grę pasywną, parady Adama Morawskiego i zimna krew Arkadiusza Moryto sprawiły, że nasi szczypiorniści do szatni schodzili z przewagą dwóch bramek (13:11). Polacy przeważali w każdym elemencie: rzuty ze skrzydła, z siódmego metra, rzuty karne czy skuteczność w ataku. Pod tymi względami dominowali nad przeciwnikami. 

Druga część spotkania tylko przez krótki fragment dawała nadzieje na wyrównany pojedynek. Jednak kolejne parady Morawskiego oraz coraz to śmielsza i kombinacyjna gra Polaków, mocno deprymowała Canarinhos. Zawodnicy znad Wisły sukcesywnie powiększali przewagę, grając jak z nut. Ostatecznie, Arkadiusz Moryto i spółka odnieśli wygraną w stosunku 33:23. Dzięki temu, Polska zajęła drugą pozycję w grupie i zabrała ze sobą dwa oczka do następnej fazy, w której czekają Węgrzy, Niemcy i Urugwajczycy. Śmiało można rzec, iż byliśmy świadkami najlepszego meczu polskiej reprezentacji od Igrzysk w Rio.  

Nie pozostaje nic innego jak podziękować za piękne widowisko. Wygląda na to, że okres posuchy minął, a ciężka oraz mozolna praca w odbudowie potęgi polskiego hanballu w końcu procentuje. Z pewnością Sławomir Szmal i Bartosz Jurecki, będący w sztabie szkoleniowym, mogą być dumni ze swoich młodszych kolegów. Były Orły Wenty, Bieglera, Duszenbajewa, teraz czas na orły Rombla.  

Polska – Brazylia (33:23) 

Brazylia: da Rosa, Santos – H. Teixeira 1, Silva, Torriani 3, de Toledo 3, Moraes 2, Chiuffa 3/1, V. Teixeira 2, Patrianova 1, Dutra, Luciano 2, Ponciano, Langaro 4, HackbarthRodrigues 

Karne: 1/2 

Kary: 8 min. (de Toledo – 4 min, Ponciano, Silva – po 2 min.) 

Polska: Morawski, Wyszomirski – Sićko 6, Majdziński 4, Krajewski 2, Czuwara 1, T. Gębala 2, Chrapkowski, Olejniczak 2, M. Pilitowski, Przybylski 1, Moryto 6/2, Daszek 1, M. Gębala 5, Walczak 2, Dawydzik 1 

Karne: 2/2 

Kary: 8 min. (T. Gębala, Chrapkowski, M. Gębala, Sićko) 

Korekta: Martyna Kaczmarczyk

fot. IHF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *