O nowym wydaniu poezji Edgara Allana Poe

Ostatnio w księgarniach pojawiło się nowe, dwujęzyczne wydanie poezji Edgara Allana Poe „Miasto w morzu”. Zawiera około 120 stron wierszy. Tłumaczenia są stare, co nie jest dla mnie osobiście problemem, ponieważ nie rażą one tutaj archaicznym językiem, a przy tym widać w nich kunszt i zdolności poetyckie tłumaczy – świetnie udało im się oddać melodyjność i obrazowość oryginału.  
 

Również jakość samego wydania uważam za bardzo dobrą. Książka ma przyjemną czerwoną okładkę, a do tego zaopatrzona jest w ilustracje, które budują mroczny, „horrorowy” klimat. Zawiera ona również posłowie, gdzie znaleźć można wiele informacji na temat biografii autora i jego twórczości. Zawsze bardzo lubię, gdy książka zawiera taką przedmowę lub posłowie, bardzo pomaga to wczuć się, zrozumieć autora, jego osobowość i sposób mówienia. 
 

Inną sprawą jest sama treść, o której też warto powiedzieć kilka słów. Edgar Allan Poe jest znany raczej za swoje opowiadania niż poezję, mimo tego to właśnie od niej zaczynał. Nie jest to marginalna część jego twórczości, ale coś bardzo istotnego, może nawet jej sedno. Trzeba również pamiętać, że to właśnie poemat „Kruk” jest jego najsławniejszym utworem. 
 

Poezja Edgara Allana Poe jest pełna wizji, onirycznych, mrocznych obrazów, jest więc w charakterze dosyć bliska jego twórczości prozatorskiej. Jego wiersze są bardzo melodyjne, dynamiczne, przywodzą na myśl romantyczne ballady, ale są od nich o wiele lepsze – jest to forma znacznie bardziej dojrzała i świadoma. Jest to poezja specyficzna, bo dosyć prosta, opierająca się na klimacie, budowaniu doświadczenia. Nie jest to subtelna, intelektualna poezja, która próbuje zachwycić czytelnika głębią myśli. 

Nie można jednak przy tym powiedzieć, że jest to pusta wydmuszka, która chce tylko zachwycić chwytliwym rytmem i pięknym obrazem. Głębia kryje się właśnie w obrazowości, w spirytualnym klimacie, jest ukryta. Twórczość poetycka Edgara Allana Poe przypomina mi Verlaine’a, jednak moim zdaniem bije ją na głowę wyrazistością, subtelnością i wyobraźnią. 

Po co jednak tak bardzo rozważać całą sprawę. Najlepiej po prostu cieszyć się mroczną wizją tytułowego „Miasta w morzu” czy gotycką tajemniczością „El Dorado”. Naprawdę warto przeczytać tę książkę. Myślę, że może być to też dobry wstęp do twórczości Edgara Alana Poe dla kogoś, kogo to ciekawi, ale nie miał jak dotąd energii, by przedzierać się przez jego opowiadania. 

korekta – Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *