Powrót do punkowej klasyki – recenzja najnowszego singla Dezertera

https://www.dezerter.com/galeria/zobacz/Jarocin-2014/

Bezsprzecznie Dezerter posiada status zespołu legendarnego. Jednak czasy Jarocina i złota era polskiego punku już dawno minęły. Czy zespół pochodzący z Warszawy nadąża za nowymi trendami, czy jednak jest wierny swojej sprawdzonej i klasycznej formie? Sprawdźmy, czym jest ich najnowszy utwór – “Kłamstwo to nowa prawda”.

Dezerter wręcz od samego początku swojego istnienia przyzwyczajał nas do poruszania trudnych tematów. Oczywiście o to chodzi w muzyce punkowej – ma być prosta i z jasnym przekazem, ale warszawska formacja zawsze miała w sobie pierwiastek zadziorności i lubiła głośno krzyczeć o tym, o czym mainstreamowi artyści bali się szeptać. Taki właśnie jest najnowszy utwór grupy – prosty, chwytliwy, odważny, ale i zarazem bardzo… Bezpieczny.  

“Kłamstwo to nowa prawda” jest krytyką obecnych wydarzeń w naszym kraju – ciągłe obietnice rządzących, ciągłe kłamstwa polityków, natłok bodźców i trudność w odróżnieniu prawdy od fikcji. Tekst Krzysztofa Grabowskiego może unika wyszukanych rymów, ale idealnie punktuje problemy rzeczywistości, która nas otacza. Linijki nie są przerostem formy nad treścią, idealnie balansują na granicy poezji i punkowego sedna. Główny motyw muzyczny to prawdziwy zastrzyk energii i jestem pewien, że kiedy już wrócą koncerty, to pod sceną będzie naprawdę dużo się działo. Sekcja rytmiczna natomiast idealnie podkreśla wściekłość i agresję wylewającą się z gitarowych dźwięków. Na pochwałę zasługuje także realizacja i produkcja. Jakub Galiński wyciągnął z brzmienia Dezertera to co najlepsze – energię i surowość, ale jednocześnie sprawił, że warszawska formacja nie brzmi jak pierwszy lepszy garażowy band. Jeżeli chodzi o aspekt wokalny, muszę z ręką na sercu przyznać, że nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem Roberta Matery. Nie byłem także nigdy jego zawziętym krytykiem. Moje podejście oscylowało gdzieś między: “spełnia swoją rolę” a “nie jest irytujący”. Na próżno szukać tutaj chwytliwej wokalnej melodii, ale czy w tego typu muzyce jest to aż tak ważne? Wydaje mi się, że nie… Trzeba też zwrócić uwagę na dobrze wykonane lyric video. Ukazuje nam ono czarno-białą mroczną wizję świata, gdzie nie brakuje symboliki odnoszącej się do wojny, śmierci, upadku i głupoty. To wszystko składa się naprawdę w bardzo dobrą i spójną całość! A, no tak! Zapomniałbym o refrenie, który jest koncertowym monstrum, rozruszałby nawet imprezę w domu starców, który jest przepełniony miłośnikami twórczości Wioletty Willas.

Można więc zapytać, dlaczego uważam “Kłamstwo to nowa prawda” za bezpieczny, skoro wyżej zachwalałem odważny tekst, niezłą oprawę muzyczną i bardzo dobre wideo? Najnowszy utwór jest tytułową piosenką z nadchodzącego albumu grupy. Kiedy dowiedziałem się o planowanym wydawnictwie, w głowie pojawiła mi się wizja odświeżonego, nowego i bardziej aktualnego Dezertera. Nie fantazjowałem oczywiście o użyciu syntezatorów czy graniu na wzór Organka – to by nie pasowało do warszawskiego zespołu. Miałem nadzieję na może trochę bardziej skomplikowane kompozycje i miejscami inną tematykę. Wiadomą sprawą jest, że nie oceniam nadchodzącego albumu po jednej piosence, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Dezerter nie chce opuszczać swojej strefy komfortu. Postawili na znaną sobie formę, pozostając bezpiecznymi w swojej oldschoolowo-punkowej niszy.

Reasumując, “Kłamstwo to nowa prawda” jest utworem dobrym, wiernym tradycji polskiego punk rocka, który zgrabnie punktuje polską szarą rzeczywistość. Trafi idealnie w gust fanów gatunku jak i samego zespołu, ale nie jest niczym poza tym. Chciałbym się mylić i oby tak było, ale jeżeli reszta płyty będzie w podobnym tonie ,to mało prawdopodobne jest, aby trafiła do szerszego i młodszego grona odbiorców.


KOREKTA: Gabriela Kusz 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *