„Wszystko może stanowić bodziec do stworzenia czegoś nowego” – rozmowa z ilustratorką Moniką Szczerbińską

Instagram @och_monika

2020 nie dla wszystkich był ,,pechowym” czasem. O tym jak w nieco ponad rok od sporadycznego rysowania przejść do sprzedawania swoich prac w sieci i odnaleźć się jako internetowy twórca opowie Monika Szczerbińska. 

Klara Brymas: Pierwszy post na swoim Instagramie (@och_monika) dodałaś rok temu, w styczniu 2020 roku. Dziś obserwuje Cię ponad 40 tysięcy osób, prowadzisz internetowy sklep. Poprzedni rok był chyba dla Ciebie artystycznie udany? Mając taką pasję pewnie łatwiej przeżyć lockdown?

Monika Szczerbińska: To prawda, poprzedni rok był dla mnie naprawdę wyjątkowy i prawdziwie przełomowy. Od razu zaznaczę, że nie jest mi łatwo tak mówić o roku, w którym ludzie na tak dużą skalę doświadczali ogromnych trudności i ciągle czuję opór, żeby mówić o nim w takich superlatywach. Z drugiej jednak strony myślę, że może warto mówić również o historiach osób, które mimo roku 2020 rozwinęły skrzydła. Może posłuży to jako inspiracja czy mały promyczek nadziei. I tak, 2020 artystycznie był dla mnie bardzo udany, czego absolutnie się nie spodziewałam! Tak jak mojego Instagrama zaczęłam w styczniu z zerową liczbą postów i zerową liczbą obserwujących, tak samo zaczynałam z (prawie) zerowym doświadczeniem. Bo tak naprawdę rysowanie stało się moją codziennością dopiero w grudniu 2019, kiedy odkryłam, ile radości mi to daje. Wcześniej rysowałam tylko od czasu do czasu, naprawdę sporadycznie. W ciągu tego roku zrealizowałam sporo ciekawych projektów, stworzyłam nawet ilustracje do dwóch książek dla dzieci. Wszystko to pokazało mi, jak ważne jest rozwijanie się w tym kierunku, który daje nam szczęście. Przynajmniej w moim przypadku okazało się to zbawienne i dosłownie zmieniło moją perspektywę na życie. Moja pasja na pewno umiliła mi czas lockdownu, ale szczerze mówiąc, nie był to dla mnie wcale taki trudny okres. Typowy ze mnie introwertyk i w tej sytuacji ta cecha
w końcu okazała się przydatna! W trakcie lockdownu zyskałam sporo dodatkowego czasu, dzięki czemu mogłam dużo więcej rysować, tworzyć i po prostu rozwijać się
w upragnionym kierunku. 

Jakie obawy towarzyszyły Ci, kiedy zakładałaś swój profil na Instagramie i sklep? Co uważasz za najtrudniejsze w takiej artystycznej działalności?

Kiedy zakładałam profil na Instagramie, na początku martwiłam się chyba tylko tym, żeby znajomi na niego nie trafili. Powiedziałam o profilu najbliższym i przyjaciołom, ale przed resztą osób nie chciałam się raczej tak otwierać. Bałam się bycia wyśmianą, bo tak jak mówiłam, nie miałam wcale specjalnego wykształcenia czy nawet doświadczenia  w rysowaniu i nie wiedziałam, jak ludzie mogą zareagować na moje twórcze zmagania. Teraz na szczęście już się tym niespecjalnie przejmuję, choć nieraz w moich postach dzielę się raczej mało ,,publicznymi” sprawami i często piszę
o własnych emocjach czy szczerych przemyśleniach. Profil na Instagramie założyłam właściwie
z myślą, żeby po prostu stworzyć miejsce, w którym będę zbierała swoje ilustracje i które będzie mnie motywowało do dalszego rozwijania się. Nie miałam z nim związanych żadnych specjalnych planów. Natomiast przy zakładaniu sklepu obaw było znacznie więcej. Przede wszystkim martwiłam się, czy ludzie będą chętni, żeby kupować moje prace. Otworzyłam sklep głównie dlatego, że często dostawałam zapytania, gdzie można kupić moje ilustracje, ale wiadomo, pisać w sprawie kupna to jedno, a złożyć zamówienie to inna sprawa. Dużo moich obaw wiązało się też z kwestiami technicznymi i prawnymi. Musiałam dowiedzieć się, jak w ogóle zorganizować przesyłkę za granicę, jakie opcje są tutaj najkorzystniejsze, jakie są przy tym zasady, wymogi regulacje. Dochodzą tutaj oczywiście także kwestie podatków, które nie zawsze są krystalicznie jasne. To tylko kilka aspektów, które wymagały ode mnie sporo czytania i szperania po Internecie. Przez długi czas miałam poczucie, że to dla mnie zbyt chaotyczne i po prostu bałam się, że coś zrobię nie tak. Na szczęście znalazłam bardzo przydatne strony, które pomogły mi sobie uporządkować wiele spraw i ostatecznie stwierdziłam, że trudno, jak popełnię jakiś błąd, to po prostu postaram się go naprawić. Tak mi na tym zależało, że nie było opcji, że odpuszczę. I bardzo się cieszę, że się zdecydowałam na ten krok, bo jak to z wieloma rzeczami bywa, to właśnie pierwszy krok jest najtrudniejszy. Nadal nie jestem biegła we wszystkich prawnych aspektach, ale nie jest to już dla mnie całkowicie niejasne jak wcześniej (i pomaga mi moja księgowa, za co jestem jej bardzo wdzięczna!). I tak sobie myślę, że to chyba właśnie te prawne i organizacyjne aspekty są najtrudniejsze w działalności artystycznej.
Z tego co się orientuję, to często właśnie przez nie dużo twórców tworzy dalej do szuflady albo obawia się bardziej rozwinąć swoje biznesy.

Myślę, że stopniowo otwierałaś się przed swoimi odbiorcami, widać to po opisach Twoich postów, ale to chyba wynika z bardzo dobrego przyjęcia Twoich prac, miłych komentarzy i chęci ludzi do posiadania kartek, plakatów Twojego autorstwa. Co myśli i czuje twórca, który realizuje pierwsze zamówienia na swoje prace?

U mnie zawsze pojawiała się szalona mieszanka dwóch emocji: podekscytowania
i lęku. Podekscytowania, bo to oczywiście wspaniałe uczucie! Mieć świadomość, że spośród tylu różnych ilustracji, grafik i obrazów, ktoś wybrał właśnie Twoją pracę. Nadal przy każdym zamówieniu czuję też ogromną wdzięczność, bo każde zamówienie na moją pracę
i każde miłe słowo to dla mnie ogrom motywacji i prawdziwy wyrzut
dopaminy! Początkowo pojawiał się też lęk, co może wydawać się nieoczywiste. Martwiłam się, czy zamówienie spełni oczekiwania klienta, czy będzie z niego zadowolony, czy przesyłka przebiegnie bez problemów. Teraz już na co dzień raczej się tak tym nie martwię (a to w dużej mierze dzięki wielu przemiłym komentarzom, jakie otrzymuję), ale kiedy wprowadzam do sklepu nowy produkt, to ten stres znowu zaczyna się pojawiać. Ogólnie można powiedzieć, że to taka ciekawa mieszanka ekscytacji, niepewności, szczęścia. Na szczęście z biegiem czasu coraz mniej w niej obaw, a więcej tych przyjemnych odczuć.

Jasne barwy i sporo natury – tak podsumowałabym w kilku słowach Twoje ilustracje. Długo szukałaś swojego stylu? Skąd czerpiesz inspirację? 

źródło: Instagram @och_monika

Myślę, że to bardzo trafne podsumowanie moich ostatnich ilustracji! Jeśli chodzi o mój styl, to raczej nie mogę powiedzieć, że go znalazłam i że jest on w pełni zdefiniowany. Mam raczej wrażenie, że znalazłam pewną ścieżkę i dopiero zaczęłam nią podążać, ale jest ona dość długa, kręta, ma wiele rozwidleń i jej końca nie widać. Wiem, to nieco abstrakcyjne porównanie. Chcę powiedzieć, że mój styl cały czas stopniowo się rozwija i klaryfikuje. Podążam jednak jakąś ,,ścieżką” ponieważ czuję, że np. grafika wektorowa to nie moja bajka, ponure i mroczne kolory to też nie coś dla mnie, natomiast lubię ilustracje emanujące spokojem, które raczej są w jasnych, ciepłych kolorach. To tylko mgliście zarysowany obszar, po którym się poruszam i który badam. Im więcej tworzę, tym trafniej jestem w stanie ocenić, co  i jak lubię rysować,
a co mi nie odpowiada. Dlatego nie mogę powiedzieć, jak długo szukałam mojego stylu, bo to ciągły proces, który zaczął się u mnie już od pierwszych moich prac. Czy oznacza to, że wszystkie moje prace są spójne? Absolutnie nie. Pierwsze prace na pewno nie były specjalnie udane, ale ich rola była bardzo istotna, bo właśnie dzięki nim dostawałam pierwsze wskazówki, co tak naprawdę mi się podoba, co się sprawdza, a co niekoniecznie. Oczywiście takie zadanie mogą częściowo też spełnić prace innych twórców. Kiedy widzę jakąś ilustrację, a w mojej głowie pojawia się myśl: ,,wow!”, czasem skłaniam się do refleksji i zastanawiam się nad tym, co konkretnie mi się tak tutaj spodobało. Czy była to kompozycja? Kolory? Faktury? Oglądanie prac innych osób to dla mnie spore źródło inspiracji, ale nie jedyne. Lubię przeglądać Pinterest, który jest prawdziwą kopalnią inspiracji. Czasem zobaczę piękny zachód słońca, czasem jakąś super doniczkę, a innym razem świetną kurtkę w bardzo nietypowe wzory. I to wszystko może stanowić bodziec do stworzenia czegoś nowego. Inspirację często też czerpię z własnych uczuć. Jestem dość wrażliwą osobą, więc nie trzeba wiele, bym dokopała się do jakichś emocji, które w danym momencie są dla mnie ważne. Takie prace zawsze są dla mnie cenne, bo bardzo często inne osoby również ,,czują” w nich to co ja, a taka świadomość jest niesamowita.

A jakie rady dałabyś osobom, które tak jak Ty publikują swoje dzieła i chcą zyskać popularność? 

Może to oklepana rada, ale myślę, że przede wszystkim warto być sobą. Media społecznościowe skupiają tak ogromną liczbę osób, że każdy znajdzie tam ,,swoich” ludzi. Warto tworzyć i pisać o tym, co naprawdę ma dla nas znaczenie, dzięki czemu będziemy po prostu autentyczni. Ludziom też będzie łatwiej się z nami utożsamić, jeśli będziemy z nimi szczerzy, opowiemy im swoją historię. Warto opowiadać o tym, co skłoniło nas do stworzenia danego dzieła, jakie były nasze myśli w trakcie jego powstawania, jak oceniamy końcowy efekt, czy coś byśmy chcieli zmienić. To nieraz pozwala odbiorcom spojrzeć na naszą pracę z innej perspektywy i ujrzeć nie tylko ładny obrazek,
a wyraz naszych autentycznych uczuć. Jeśli chodzi o samo prowadzenie kont w mediach społecznościowych, to wydaje mi się, że warto też często przyjmować perspektywę odbiorcy
i zastanowić się, co może być dla niego ciekawe, a co niekoniecznie, co może być irytujące
i zniechęcające. Nigdy nie zaszkodzi też po prostu zapytać o opinię obserwujących. Na Instagramie w bardzo prostu sposób można przeprowadzać ankiety, a jak wiemy, ludzie lubią dzielić się swoim zdaniem. Na koniec jeszcze mogę doradzić, by traktować to wszystko nie tak całkiem serio. Trzeba pamiętać, że Instagram opiera się na skomplikowanych algorytmach i jeśli nasza praca otrzyma mało serduszek, to wcale nie oznacza, że jest nieudana. Nie ma co poświęcać masy energii na staranie się o ,,przechytrzenie algorytmu”. Myślę, że lepiej ten czas poświęcić na rozwijanie się i po prostu dbanie o to, by prowadzone przez nas konto było autentyczne, ciekawe
i po prostu takie ,,nasze”. 

Życzę Ci, aby ten rok był dla Ciebie równie udany jak poprzedni! Dziękuję za rozmowę.  

Korekta: Anna Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *