Baczyński?

Rysunek Baczyńskiego

Baczyński jest jednym z moich ulubionych poetów. Nie mogłem więc nie skorzystać z okazji jaką jest fakt, że rok 2021 został mu poświęcony i nie napisać kilku słów mojej opinii i przemyśleń. Tak jak widzę, często ludzie postrzegają jego twórczość w inny sposób niż ja. Czasem to postrzeganie wydaje mi się krzywdzące, czasem jest to po prostu odmienność zdania – tak czy owak chciałbym się tutaj trochę skonfrontować z tymi opiniami i powiedzieć coś od siebie. 
 

Szczerze mówiąc, nie jestem specjalnym fanem jego erotyków, sławny wiersz „niebo złote ci otworze” jest oczywiście wspaniały, ma piękną dynamikę i pewną „hitowość”, ale wydaje mi się, że i on tak naprawdę pozostaje w tyle za jego największymi dziełami. Jest to zapewne problem tej tematyki jako takiej, nikomu chyba nie udało się opisać miłości, zawsze umyka ona jakoś wszelkim takim próbom i zostawia za sobą marne skorupy, które nie mogą dotknąć w sposób satysfakcjonujący problemu (w każdym razie takie jest moje zdanie). 
 

To co dla mnie jest niesamowite w poezji Baczyńskiego to jego poematy. „Matka”, „Szklany ptak”, “Poemat o Bogu i człowieku” to wszystko są wielkie i niezwykłe utwory, które zachwycają wyobraźnią, pomysłowością i potęgą wizji. Jeśli prześledzi się twórczość Baczyńskiego, widać, że dominowały u niego długie utwory. Mimo to z jakiegoś względu są one tak mało zauważone. Miał on wspaniałą zdolność tworzenia niesamowitych obrazów i nieoczekiwanych połączeń. Gdybym miał go porównać do innych poetów, powiedziałbym, że jego poematy mają pewnego wspólnego ducha z Keatsem i jego Hyperionem. Szczerze mówiąc, ta szczególna abstrakcyjna baśniowość bardziej kojarzy mi się z poezją angielską niż z polską. Z jednej strony w twórczości Baczyńskiego widać potężny wpływ „Króla Ducha” Słowackiego, ale z drugiej, jak dla mnie, czuć też pewną wolność i przestrzeń jakiej tamta poezja nie miała.  

Poematy Baczyńskiego często umykają przywiązaniu do jednego miejsca i czasu. Popularne jest wskazywanie na odniesienia do wojny znajdowane w jego dziełach, ale wydaje mi się, że tak naprawdę traktowanie go jako poety wojennego, czyni mu znaczną szkodę, zważając na to jak bardzo w wielu utworach ucieka on od wojennej rzeczywistości. O ile wojna jest czymś co zdecydowanie miało na niego potężny wpływ, nie uważam, że było to coś co definiowało go jako twórcę. Gdybym ja miał go jakoś określić, powiedziałbym, że był to wielki poeta baśniowy, który może czasami, nieświadomie dotykał jakiegoś ducha psychodelii. Bardzo ciekawią mnie pewne jego poematy z 1944 roku, gdy chciał połączyć wojenny realizm z mistyczną wizją, w tych utworach znaleźć można zarówno partyzantów wyruszających na akcje, jak i anioły, a to wszystko zespolone jakąś szerszą, tajemniczą, duchową wizją. Nie uważam akurat tych dzieł za szczególnie udane, nie mogą się równać z jego najlepszymi utworami, ale sam pomysł był intrygujący. 
 

Baczyński wykształcił pewną szczególną metaforykę i wizję poezji. Jest w niej dla mnie bliższy niż Miłosz czy Szymborska i postrzegam go za dużo bardziej pomysłowego. To co zawsze mnie intrygowało, to jego myśli. Nigdy nie mogłem zrozumieć, co kryło się za jego wizjami, jakie myśli chciał przekazać, czy w ogóle miał jakąś myśl? Filozofię? Jest to dla mnie szczególnie ciekawe, bo filozofia jest dla mnie bardzo ważna w pisaniu. Trudno ją znaleźć w poezji Baczyńskiego, chociaż widać, że coś się kryje za tym wszystkim, widać wielką inteligencję. Wiadomo, że jego utwory nie są tylko wydmuszką, która chce sprzedać piękne obrazy. 
 

Często mówi się o Baczyńskim przez pryzmat tego jak krótko żył. Taka postawa wydaje mi się bez sensu, patrząc na to jak bogata jest jego twórczość. Oczywiste jest, że nie zdążył wyczerpać swojego potencjału, ale myślenie przez pryzmat tego, czego nie stworzył, przysłania to, co już mamy. Jak dla mnie był on twórcą, który maksymalnie wykorzystał swoje życie, może przeczuwał śmierć, a może po prostu był taki, ale ewidentnie widać, że był on bardzo skupiony na pisaniu. Wielu ludziom czas przecieka przez palce, muszą zmagać się z własnym lenistwem, by coś zrobić. On natomiast pisał tyle, ile się dało i to pozwoliło mu w krótkim czasie stworzyć coś wielkiego. 

Nie ma jednak niczego gorszego dla pamięci o Baczńskim niż szkoła, która całkowicie wypacza jego obraz, skupia się przede wszystkim na jego dwóch wierszach („Historia” i „Elegia o… (chłopcu polskim)”), które nie dość, że nie są jego najlepszymi wierszami, to jednocześnie nie są w jakikolwiek sposób reprezentatywne dla jego twórczości. To wałkowanie „Historii” wydaje mi się, tanim zabiegiem, który ma chyba ułatwić powiązanie go ze Słowackim przez historiozofię. Tymczasem jednak jest to sposób patrzenia, który skupia się na dosyć mało istotnym aspekcie twórczości Baczyńskiego, i który zniekształca jej obraz, czyni znacznie mniej ciekawym. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *