Nowe miasto

picutre by mbll, z pixabay

Pandemia jest dziwnym stanem. Trudno powiedzieć, czy świat nie wygląda już jak wyglądał kiedyś, czy jest to po prostu taki sen, w którym wszystko jest zawieszone i nierealne. Przez dłuższy czas nie interesowało mnie jak wygląda miasto, jak się zmieniło w ostatnim czasie. Po prostu przechadzałem się czasami tu i tam, narzekałem oczywiście na obostrzenia, ale nie zastanawiałem się nad samym miastem jako żywą tkanką. 

Jakiś czas temu poszedłem do Parku Saskiego. Jest on dobrze znany mieszkańcom Lublina, ponieważ znajduje się w samym centrum. Zawsze było odwiedzane przez wielu ludzi, dlatego też niezmiennie było bardzo żywe. Do tego jeszcze znajduje się w nim muszla koncertowa, a więc często odbywały się tu wydarzenia kulturalne. Gdy jednak poszedłem tam wtedy, zauważyłem, że nie jest to już miejsce, które znam. Ulica w pobliżu parku była rozkopana i pozostawiona sama sobie, co tworzyło klimat chaosu, jakiegoś zawieszenia. Wokół było niewielu ludzi, jak na tą okolicę i porę dnia. Miało się wrażenie, że miejsce to stało się znacznie bardziej dzikie. 

Najciekawszy jednak był sam park, nieoświetlony lampami, spowity w zupełnych, jesiennych ciemnościach. Zza nagich, zimnych konarów widać było wprawdzie ciemnofioletowe niebo, sam park jednak sprawiał wrażenie zamkniętego. Był inną rzeczywistością, w której byłem sam i czułem się jednocześnie na swój sposób wolny, poza prawem, ponieważ miejsce to sprawiało wrażenie pozostawionego, tak jakby cywilizacja się go wyrzekła. Wszędzie było cicho i pusto, jednak nie tak jak w lesie, było to miejsce zawieszone między naturą i kulturą, nie rzucało więc wyzwań ani natury, ani kultury. Odwiedziłem również muszlę koncertową. Wspiąłem się na nią i widziałem te wszystkie puste siedzenia. Będąc tam, miało się ochotę przejąć ją we władanie i wystawiać tam własne przedstawienia, może nawet jakieś obrzędy, jednak nie jako część naszej kultury, raczej coś nowego, jako jej zaprzeczenie, zanegowanie, coś bardziej pierwotnego, przeciwstawionego wygodnemu światu teatru, telewizji, internetu. 

Będąc tam, poczułem trochę klimat post apokalipsy. Nie można powiedzieć, że po prostu nie było ludzi na mieście. Miasto było opuszczone i zmieniło się. Ciekawi mnie, czy jest to taka chwilowa zmiana, czy może raczej jest to rzeczywistość będąca odbiciem ludzkiej podświadomości, na którą wpłynęły wydarzenia ostatniego roku. Widać tu wszystkie obawy, jakie teraz mamy. Jesteśmy częścią tego wesołego i optymistycznego świata i dalej się śmiejemy, ale jednocześnie zastanawiamy, czy będzie to nadal trwać. 

korekta – Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *