20 LECIE GOTHICA!

autor - Manuchi - z Pixabay

Niedawno była dwudziesta rocznica wydania pierwszego Gothica. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Zastanawiałem się, czy nie napisać na ten temat na moim blogu na Facebooku – Tetrykus (zapraszam), ale pomyślałem, że każdy powinien zobaczyć majestat Gothica 1. 

Gothic 1 nie był pierwszym Gothic’iem, w jaki grałem. Tak naprawdę był ostatnim, z którym się zetknąłem. Najpierw grałem w „czystego” Gothica 2, później w Noc Kruka i Gothic 3. Bardzo trudno grało mi się w Gothic 2, nie potrafiłem go przejść bez kodów i nawet nie chodziło o system walki. Nigdy nie miałem z nim problemu, szczerze mówiąc jest to mój ulubiony system walki ze wszystkich gier w jakie grałem, choć może nie jestem w tej kwestii jakimś wielkim ekspertem. Gdy byłem mały, miałem po prostu jakiś problem ze zrozumieniem tej gry. Grałem chaotycznie i zaplątałem się w pewnym momencie, chodząc nowicjuszem w starej zbroi paladyna, machającym Smoczą Zgubą w Górniczej Dolinie. Tak czy owak, jaki jest Gothic 2, jaki jest kultowy, jakie są w nim teksty i zdarzenia, wiemy wszyscy. Nie trzeba mówić o rzepie, nie trzeba mówić o smokach ani o Darze, ani o „kasowaniu gnojka”. 

Po Gothic’u 2 grałem w Gothic’a 3, który był dla mnie grą niesamowitą, ten cały wielki świat i niezwykły klimat. Gothic 3 zawsze wbijał mnie w fotel, wydawał się jakiś taki bogaty, drogi, słowem gra dużej klasy. Miałem oryginalne wydanie (zresztą posiadam je nadal), miało ono to do siebie, że gra zawieszała się co pół godziny. Do tego był jeszcze ten dziwny błąd, który sprawiał, że gdy wzięło się zwykły miecz w Cape Dun, znikały wszystkie przedmioty związane z wykonywaniem zadań. Później jeszcze miałem problem ze sprzętem i musiałem grać na starym laptopie, na którym gra zacinała się dosłownie co dwie sekundy. Trudno zrozumieć, jak udawało mi się znaleźć energię, żeby grać, ale grałem i tak, byłem zachwycony. 

W Gothica 1 zagrałem pierwszy raz dopiero w gimnazjum, było to niesamowitym przeżyciem. Mimo podobnych modeli Gothic 1 w ogóle nie wydawał mi się podobny do Gothica 2. Wszystko miało tu inny charakter, było bardziej mroczne, brudne i „gotyckie”, wszystko było bardziej pogańskie i intrygujące. Ten cały mroczny klimat podobał mi się dużo bardziej od dosyć spokojnej atmosfery Gothic’a 2. Szczególnie podobała mi się tajemniczość i starożytność tych wszystkich ruin. Miało się wrażenie, że z każdym miejscem jest związana jakaś niesamowita historia sprzed wieków. 

Niesamowite wrażenie robiły na mnie obozy. Najbardziej podobało mi się, że sprawiały wrażenie jakby były ręcznie zrobione. Wydawały się takie prowizoryczne, te wszystkie drabiny i chaty, tak jakby naprawdę było to coś zrobionego naprędce przez więźniów. Tak samo, jeśli chodzi o świątynię w obozie na bagnie, miało się wrażenie, że naprawdę było to miejsce znalezione w dziczy przez jakichś ludzi i zaadaptowane do mieszkania. 

Jest to dość subtelna rzecz, ale w zasadzie nie spotkałem się z czymś podobnym nigdzie indziej. W innych grach miejsca i przedmioty sprawiają wrażenie takich „profesjonalnych”, zrobionych przez ludzi, którzy znają się na budowaniu, wyrabianiu mebli i tym podobnych. Tworzą wrażenie pomieszczeń i miejsc, jakie mamy w naszych własnych mieszkaniach, kupionych gdzieś w sklepie. W Gothic’u 1 natomiast wszystko było takie „samoróbkowe”. 

Khorinis było świetne, ale obozy a w szczególności Stary Obóz wydawały się jakoś tak szczególnie żywe. Sprawiały wrażenie tak bardzo chaotycznych. Khorinis było miastem, gdzie tylko niektórzy ludzie mieli ze sobą interakcje. W Starym Obozie natomiast każdy znał każdego, wszystkich łączyły jakieś relacje. Chodzili po nim strażnicy, którzy terroryzowali kopaczy, kopacze byli podlegli poszczególnym strażnikom, kupcy rywalizowali ze sobą, mieli swoje ambicje i interesy, cienie podlegały Diego, a Diego podlegał Thorusowi. Świstak chciał miecz, miecze dla Świstaka robił Huno, ale miecz dla Świstaka trzeba było kupić od Fiska. Wszystko to sprawiało wrażenie, że każdy się tu zna i każdy ma tu do każdego jakiś osobisty stosunek, nikt nie jest tu tylko jakimś NPC dającym zadania, ale częścią żywego świata. To też dodawało temu światu wspomnianego już charakteru „samoróbkowości”. Normalnie ludzie są zagubieni w społecznościach, w obozach natomiast wszyscy trzymali się razem i razem tworzyli swoje osady, nikt nie był tam ponad podziałami. 

Wszystkie Gothic’i zawsze inspirowały mnie do snucia jakichś własnych opowieści, myślenia o tym świecie i zastanawiania się, co mogłoby jeszcze się w nim wydarzyć. Gothic 1 był jednak, jak dla mnie, najbardziej inspirujący ze wszystkich. Cały ten świat tak buzował od pomysłów (często niedokończonych), i nie sposób było się nad tym nie zastanawiać. Osobiście nie mam problemu z tymi wszystkimi nierozbudowanymi elementami, jest to coś, co zostawia niedosyt. Jest trochę frustrujące patrzeć na ten cały niewykorzystany potencjał, ale jakoś wolę coś co ma tyle potencjału, nawet niewykorzystanego niż coś co jest zrealizowane dokładnie, ale ogranicza się w jakiś sposób. 

Może dlatego też nie lubię Gothica 2 tak bardzo jak Gothica 1. Oczywiście Gothica 2 również uwielbiam i mam z nim nawet więcej wspomnień, jest dla mnie grą dzieciństwa w większym stopniu, ale grając w Gothica 1 ma się poczucie rewolucyjności. Gothic 2 rozbudowuje wiele elementów, powiększa świat, dialogi i dubbing są lepsze, ale jednocześnie nie idzie moim zdaniem tak daleko w ambicjach. 

Czuję, że wolałbym, gdyby Gothic poszedł w kierunku w jakim miał być zrealizowany Gothic Sequel, większe rozbudowanie wewnętrzne, więcej interakcji i mechanik, wydaje mi się, że to byłoby coś, co by się długofalowo opłaciło, zaowocowało w przyszłości, nawet jeśli Gothic Sequel nie okazałby się ogromnym sukcesem. Może ten mój pogląd wynika z mojej frustracji związanej z Risen i Risen 2 – miałem tam to poczucie, że gry Piranha Bytes nie rozwijają się, pozostają przy tych samych problemach i tych samych rozwiązaniach. Do tego również sam klimat jaki miał stworzyć Gothic Sequel, jest dla mnie ciekawszy i po prostu bardziej mi odpowiada, ta mroczność, brud, tajemniczość i „pogańskość” tego świata jest dla mnie niesamowita. 

W Gothic’u 1 czuć średniowiecze, czuć też trochę renesansu tak jak chyba we wszystkich grach fantasy, ale jest tu jednak dużo niemieckiego średniowiecza. Ta gra bardzo kojarzy mi się z niemieckimi herbarzami ze średniowiecza. Nie mówię, że przeniesiono jakieś elementy z tych ksiąg, ale patrząc na nie, mam podobne odczucia. I ta niemieckość jest dla mnie czymś bardzo ciekawym – zazwyczaj w grach widać jakieś generyczne średniowiecze z nieokreślonego miejsca, tutaj natomiast nasuwają się skojarzenia bezpośrednio z Niemcami. 

To co również bardzo podobało mi się w pierwszej części, a czego nie odczuwałem już tak bardzo w następnych, było to poczucie ogromu świata. Kolonia karna była dosyć małym miejscem, ale ciągle miało się wrażenie, że tam, za barierą jest ogromny świat, Myrtana to wielkie imperium, nie wiadomo, ile jest tam krain i co się dzieje. Obraz ten budowały małe odniesienia jak wtedy, gdy Bezimienny rozmawia z Kirgo i wspomina, jak przesiedział dwa miesiące w ciemnicy, a jednak ciągle dobrze wygląda i postara się, żeby tak to pozostało. Bardzo lubię ten fragment. Z jednej strony buduje on autentyzm świata, przywodzi na myśl jakieś więzienie, skłania do zastanowienia, co to za miejsce i co się tam dzieje, a z drugiej pokazuje, że Bezi to ostry gość, który nie da sobie w kaszę dmuchać, Gdy to słyszałem, miałem wrażenie, że on jest jakiś superinteligentny, ma jakiś większy plan, coś widział. Jak widać, postrzegam Gothic’a 1 jako odrębną opowieść wobec Gothic’a 2. Jakoś trudno z perspektywy jedynki patrzeć na Gothic’a 2 jako coś, co się stanie w przyszłości, ten świat wydaje się tak bardzo inny. 

Gothic to niewyczerpany temat. Nie dotknąłem tu nawet czubka góry lodowej, jeśli jednak miałbym wymienić jedną rzecz, która najbardziej mi się podoba to społeczność. Sam fakt, że tylu ludzi nadal gra w tę grę i aktywnie działa, robi przeróbki i te wszystkie inne rzeczy, cała ta wspólnotowość tej gry. 

W szczególnym stopniu jestem fanem przeróbek, jeśli miałbym wymienić kilka ulubionych, to muszę wskazać na mit założycielski tej dziedziny sztuki internetowej jakim jest Gothic Prawdziwa Historia. Poza tym szczególnie lubię Zło na farmie Xardasa, Strażnicy Wagin 2 (nadal czekam na trzecią część) i Twierdza (zwłaszcza ten odcinek, w którym Bezi przemienił się w chrząszcza). Jakoś nie jestem fanem Gothic Bota – jeśli chodzi o machinimy, uwielbiam jego potencjał w tworzeniu modów, ale jeśli chodzi o filmy tworzy on jakoś mniej satysfakcjonujące doświadczenie nie tylko od sklejanek, ale nawet od Ivony. Może to jednak wynika z mojego braku przyzwyczajenia, pamiętam, że Ivona też na początku mnie raziła. 

Gothic łączy graczy zrozumieniem dusz. Gracze Gothica są połączeni mistyczną przyjaźnią i dlatego ich umysły przepełnia spokój (no chyba, że zaczniesz gadać takie bzdury typu, że Morrowind wygląda lepiej od Gothica 1, no serio, jak tak można myśleć, przecież tam nie ma nic estetycznego, bronie są jak z plastiku, już nawet Daggerfall wygląda lepiej). 

korekta – Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *