FENO – Artysta, którego polska scena nie chce, ale bardzo potrzebuje

Fot. "RNG" - FENO, HASHASHINS, 2021

Moje zainteresowanie Młodymi Wilkami Popkillera minęło dobre trzy lata temu. Sądziłem wtedy, że polska scena rapowa już niczym mnie nie zaskoczy i poza wtórnością czy popowymi melodyjkami ma już niewiele do zaoferowania. Zdałem sobie sprawę ze swojej ignorancji dopiero po przypadkowym trafieniu na tegoroczną edycję wspomnianego wyżej show.

Przeglądając jakiś czas temu media związane z polską muzyką, trafiłem na zapowiedź jednego z uczestników Młodych Wilków. Przed oczami ukazał mi się wątły, niski gość z długimi włosami i gęstym wąsem. Prawdę mówiąc, byłem lekko rozbawiony stylówką przypominającą nieco Tommy’ego Casha, ale jakaś moja wewnętrzną muzyczna intuicja skłoniła mnie do wpisania pseudonimu Feno w wyszukiwarkę YouTube. Rozbawienie szybko przemieniło się w zainteresowanie, które po części zmusiło mnie do wyciągnięcia pewnych wniosków. Ale po kolei… 
 
Pierwszymi utworami na jakie się natknąłem, były kawałki “Zamieć” i “RNG”. Tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć… Będąc zupełnie szczerym, poczułem się lekko zawiedziony sobą i myślą, że pominąłem coś takiego i trafiłem na Feno zupełnie przypadkiem. Klipy do wspomnianych tytułów wywarły na mnie ogromne wrażenie, jestem w stanie uznać, że to jedne z lepszych muzycznych wideo, jakie widziałem na przestrzeni ostatnich lat w Polsce. Jeżeli chodzi o muzykę jest to mieszanka wielu styli. Rapowanie połączone z popową melodyką, które ma w sobie jednocześnie tę nieskomplikowaną, ale trafiającą do mnie rockową energię. Na pewno dużą zasługę w tych dwóch utworach mają bity wykonane przez Ramzesa. Z twórczości tego duetu bije świeżość, ale jednocześnie oldschoolowy muzyczny klimat. Będąc mocno pod wrażeniem, zacząłem sprawdzać resztę twórczości rapera (a może wokalisty?). Starsze numery, mimo że dalej dobre (albo przynajmniej niezłe) wyraźnie pokazywały, że Feno dopiero niedawno odnalazł swoją artystyczną tożsamość i dopiero na płycie “Neopunk” (na niej znajdują się single “Zamieć i “RNG”) stał się gościem, który świadomie używa pewnych zabiegów stylistycznych. Słuchając twórczości Młodego Wilka, przypomina mi się pewien reprezentant Krakowa – Oxon. On także miał w sobie rockowy vibe zmieszany z, jak na tamte czasy, świeżą rapową nawijką. I choć Oxon dalej wydaje mi się rapowo lepszy od Feno, to ten drugi umie budować bardziej chwytliwe i charyzmatyczne melodie.
 
Wspomniałem także o pewnej refleksji i to do niej nawiązuje tytuł tego tekstu. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i ustalić jedną bardzo ważną rzecz. Polska rap scena mimo kilku perełek dalej jest wtórna i nudnawa, a wykonawcy, którzy nie do końca zasługują na taki rozgłos jaki im towarzyszy, dalej robią milionowe wyświetlenia. Nie chodzi mi o jakiś ból tylnej, dolnej części ciała, bo wiadomo, że scenę weryfikują jej słuchacze, ale wewnętrznie odczuwam lekki dyskomfort, kiedy artyści tacy jak Feno znikają gdzieś w otchłani popkulturowych fekaliów. I choć uczestnik Młodych Wilków nie jest artystą idealnym, dalej lekko nieopierzonym, to mam szczerą nadzieję, że polska muzyka coraz częściej będzie witać w swoich progach młodych, charyzmatycznych ludzi, którym nie zależy tylko na sławie i pieniądzach, ale także na szerzeniu swojej artystycznej wizji. 

KOREKTA: Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *