Ruch odrodzenia poezji analogowej

autor - blende12

Kiedyś natknąłem się na dziwny fanpage na Facebooku – Ruch Odrodzenia Poezji Analogowej. W zasadzie nie do końca wiem, co sądzić o tej stronie. Jest na niej przypięty post, który jest jakby manifestem. Zaczyna się od zdań „Czym jest poezja analogowa? Jest odpowiedzią na postmodernistyczną degenerację formy. To poezja plastyczna, ustrukturyzowana i melodyjna (…) na fanpage’u będziemy testować wiersze właściwe (tj. rymowane) przeróżnych autorów, ażeby rozbudzać w społeczeństwie pragnienie prawdziwej poezji. Na przekór świadomym klasowo poetom będziemy udostępniać utwory, które chcieliby zepchnąć na margines. Będziemy również szkalować Mały Format i wszelkie przejawy krytycznoliterackiej bucerii.”. Pod tymi słowami zamieszczony jest mem, który pokazuje (w oczywiście humorystyczny sposób, jak to mem) podrzędność współcześnie dominujących w poezji form i tryumf form tradycyjnych. 

To, z czym mam problem, to pytanie, o co w zasadzie chodzi z tą stroną? Nie wiadomo ostatecznie, czy jest to satyra na poezję rymowaną, Rymkiewicza i tym podobne, czy jest to satyra na współczesne formy w poezji, czy może satyra na wszystko. Faktem jest, że zamieszczane tu są nowe rymowane wiersze, wiersze dawnych poetów, a także wypowiedzi krytykujące obecny stan poezji, ale to wszystko jest i tak jakieś niejasne. Nie pomaga też to, że posty są tu tak rzadko zamieszczane, może gdyby aktywność była większa, przekaz stałby się bardziej klarowny. 

Trochę szkoda, że tak nie jest, bo mógłby to być ciekawy głos w dyskusji. Wydaje mi się, że współcześnie bardzo mocny jest podział na poezję „nowoczesną”, która często jest bardzo hermetyczna, często zakłada pisanie o podobnych tematach, w podobny sposób, przez co zatraca się czasami osobisty charakter utworów. Mam wrażenie, że obecnie wielu rzeczy nie można powiedzieć, wiele emocji jest zakazanych, wiele myśli trzeba zduszać. No bo jak na przykład napisać coś o mistycyzmie? Czy można przekazać obecnie mistyczną wizję? Mistyczne doświadczenie bez jakiegoś podważania swoich własnych słów, stosowania ironii? Czy można wyrazić w utworzę ideę i wizję, jaką na przykład wyraził Kasprowicz w „Hymnach”? Taki pomysł wydaje się w gruncie rzeczy czymś niesamowicie przestarzałym, ale czy nie byłoby wartościowe wyrażenie czegoś takiego, czy takie idee nie są bliskie ludziom? Szczerze mówiąc, patrząc na wiele wypowiedzi, klimat jaki panuje na świecie i powszechność pewnej nieracjonalności wydaje się, że ludzie są głodni takich refleksji i wizji. Nie postuluję tutaj oczywiście kopiowania dawnej formy, zastanawia mnie tylko, czy formy, jakie są teraz popularne, faktycznie oddają ducha czasów i odnoszą sukces jako refleksja współczesnego człowieka. 

Z drugiej strony mamy poezję prawicową, epigońską, pozbawioną samokrytycyzmu i swobody intelektualnej, która stawia sobie za cel bycie przekazem ideologicznym. Właściwym stwierdzeniem jakiego trzeba by tu użyć, byłoby zapewne coś w stylu „oczywiście ta pierwsza poezja jest lepsza…”, ale czy byłaby to prawda, gdybym tak napisał? Na odbiór poezji bardzo wpływa postrzeganie autora, jeśli autor jest ceniony od razu patrzy się pozytywnie na jego utwory, ale jeśli autor jest nieznany, ocenia się go dużo bardziej krytycznie. Jeśli zobaczysz wiersz w książce, która stoi w księgarni, ocenisz go najprawdopodobniej inaczej, niż gdybyś znalazł go na jakiejś grupce na Facebooku. Bardzo łatwo jest więc odrzucić coś w ciemno, jeśli idzie o poezję. I tak jest też z tą całą epigońską, prawicową poezją, ci ludzie nie zrobią kariery, więc nie trzeba ich szanować. Czy jednak ta poezja jest faktycznie gorsza od tej, która jest sprzedawana w księgarniach i która wygrywa nagrody? Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, nie mówię, że jest to dobra sztuka, ale trzeba przyznać, że słuchając tego, przynajmniej się coś czuje, przekaz jest często szczery a obrazy potrafią być bardzo odważne i uderzać mocno, bo nie bawią się w grę z czytelnikiem. Natomiast jeśli chodzi o „mainstreamową” poezję, często nie czuję nic, często nie chce mi się przedzierać przez zawiłości znaczeń i obrazów i często nie widzę w nich tak wiele treści. Można by tutaj wysunąć kontrargument, zwrócić uwagę na zagrożenie pewną pauperyzacją i spłyceniem przekazu, które wynikać by mogło z upraszczania formy. Ale można też zastanawiać się, czy hermetyczność faktycznie wnosi aż tak dużo i czy skrywa tak wiele, jeśli tak można by zastanawiać się, czy poezja o prostszym przekazie, tworzona w przeszłości (jak na przykład poezja Jesienina) nie stoi ze względu na swoją formę na niższym poziomie niż poezja współczesna. 

Żeby była jasność, nie jestem jakimś ukrytym prawicowym działaczem, jest mi jak najdalej do prawicy i od prawicowej poezji, po prostu nie wydaje mi się, żeby te wszystkie podziały były tak proste, jak się wszystkim wydaje. Historyczne przykłady pokazują, że promowane w danym okresie formy nie muszą wcale być najbardziej wartościowe artystycznie. 

Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żeby panowała obecnie wolność, jeśli chodzi o pisanie poezji. Nikt nie będzie ścigać człowieka za pisanie poezji tak jak mu się podoba i prawdopodobnie nie będzie miał problemu z publikowaniem swoich utworów w czasopismach, jeśli nie brzmią one za bardzo „dziewiętnastowiecznie”, ale jednocześnie w tym wszystkim jest jakaś autocenzura. Obecne jest ciągle jakieś dręczące poczucie z tyłu głowy, pytanie „czy moje wiersze brzmią tak jak trzeba?”, niby zawsze można powiedzieć, że prawdopodobnie takie wątpliwości były od początku literatury, ale wydaje mi się, że obecnie sytuacja jest specyficzna, mało jest dyskusji jaka powinna być poezja, niby jest wolność, ale tak naprawdę wszyscy wiemy, jak powinno być, wiemy? Nie mamy pojęcia! Tworzymy sobie wyobraźnią obraz, narzucamy prawa, których nikt nam nie narzucił. 

Osobiście nie wiem, czy prawicowa poezja jest tak epigońska i czy mainstreamowa poezja jest taka nowoczesna, wiele z tych form można znaleźć bardzo głęboko w XX wieku, czy takie podziały mają faktycznie sens, co to znaczy, że coś jest przestarzałe? Czy faktycznie to źle, że coś jest przestarzałe? Dlaczego nie powinno być przestarzałe? Co się stanie, gdy będzie się czytać przestarzałe rzeczy? Czy przestarzałe rzeczy są z gruntu złe? Czy strach przed tworzeniem przestarzałych rzeczy nie ograniczył znacznie narzędzi jakimi może posługiwać się poezja? No bo czy możliwe jest obecnie napisanie na przykład eposu? Taki pomysł wydaje mi się absurdalny, a jednak, dlaczego nie? Ktoś mógłby powiedzieć, że epoka eposów minęła, tylko, że to samo powiedział Kallimach w III wieku przed naszą erą. 

korekta – Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *