Pakt Ribbentrop-Mołotow

23 sierpnia minęła dokładnie osiemdziesiąta druga rocznica podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow. Ten tragiczny dla Polski i wielu innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej akt, miał miejsce dzięki bierności mocarstw zachodnich: Francji i Wielkiej Brytanii oraz dość nieudolnej polityki polskiej, niemogącej wejść w porozumienie z żadnym ze swych sąsiadów. 

W okresie dwudziestolecia międzywojennego Polska stanowiła istotny element polityki mocarstw europejskich. Relacje z naszym krajem determinowały kierunki polityczne i militarne w regionie. Choć jakikolwiek sojusz Polski zawarty w 1939 r. lub wcześniej skończyłby się dla nas tragicznie, to jednak wydarzenia Drugiej Wojny Światowej pokazały, że nasza polityka z tamtego okresu była nieudolna i nienastawiona przyszłościowo, co przy równie słabej polityce Francji i Wielkiej Brytanii musiało się dla nas skończyć katastrofą. 

Preludium klęski 

Zaczynając od naszego najpotężniejszego sąsiada ZSRR, które posiadało największą w Europie armię, ogromną liczbę czołgów oraz ogromne rezerwy surowcowe i ludzkie, sojusz z tym państwem pomimo jego siły nie był możliwy. Długie tradycje walk niepodległościowych, rusyfikacji oraz widmo wprowadzenia komunizmu były dla Polaków zbyt stresującymi wizjami, aby przemóc swe uczucia i wejść w układy z tym państwem. III Rzesza pod rządami Adolfa Hitlera szybko się zmilitaryzowała. Niemcy posiadali plan wojny nowoczesnej i szybkiej, a pokojowe aneksje kolejnych części Europy dawały im nadzieję na dalsze zwycięstwa. Ich dwoma słabościami był brak surowców i zasobów do prowadzenia długotrwałej wojny oraz nieposiadanie silnych sojuszników w Europie (Włosi nie byli zbyt wartościowym pomocnikiem, a Japończycy znajdowali się za daleko). Dziwną jest więc decyzja władz Polski z 1939 r. o wejściu w sojusz z Wielką Brytanią i odnowienie sojuszu z Francją, kiedy tak ochoczo współpracowaliśmy z III Rzeszą przy rozbiorze Czechosłowacji. Pójście na ustępstwa wobec Niemiec w sprawie autostrady eksterytorialnej i zmiany granic byłoby pogwałceniem decyzji Ligi Narodów zresztą już i tak słabej i niekontrolującej biegu wydarzeń. Skoro więc jednak i ten kierunek sojuszy został odrzucony, a porozumienie z innymi sąsiadami nie dawało gwarancji obrony, warto jeszcze przeanalizować porozumienie polsko-brytyjsko-francuskie. Sojusz z Wielką Brytanią nie był dobrym rozwiązaniem, głównie przez to, że Polska nie graniczyła z tym krajem. Brytyjczycy byli potęgą morską, jednak większość swych sił rozlokowali w licznych koloniach. Ich wojska lądowe były słabe, a nielicznymi atutami tego kraju były tylko siły lotnicze jako jedyne zdolne mierzyć się z lotnictwem niemieckim. Francuzi zaś wierzyli nadmiernie w siłę obronną linii Maginota, pamiętali o licznych ofiarach I WŚ oraz mieli przestarzałą wizję prowadzenia walk.  

Sojusz oszusta z hochsztaplerem 

  W 1939 r. ani ZSRR ani III Rzesza nie miały trwałych i pełnowartościowych sojuszy militarnych i politycznych.  Wobec tego jedynym naturalnym rozwiązaniem wydawało się porozumienie między tymi dwoma państwami. Rozmowy zaczęły więc toczyć się już od kwietnia, a ostateczne porozumienie zawarto 22 sierpnia które podpisali następnego dnia w Moskwie Minister Spraw Zagranicznych Niemiec Joachim von Ribbentrop oraz Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych Wiaczesław Mołotow.  Pakt o nieagresji oprócz oficjalnych części zawierał też tajne punkty decydujące o podziale Europy Środkowo-Wschodniej. Finlandia, Estonia, Łotwa i Besarabia miały przypaść ZSRR, Litwę mieli zająć Niemcy. Po wygraniu wojny z Polską nasz kraj miano podzielić między dwóch okupantów na granicy rzek: Narwi, Wisły i Sanu.  Zawarto też porozumienie o współpracy gospodarczej i wymianie informacji między tajnymi służbami. Co ciekawe o tajnych postanowieniach wiedzieli także: Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi oraz Włosi. Nikt jednak nawet nasi sojusznicy nie poinformowali nas o zagrożeniu. Akt ten z późniejszymi zmianami okazał się trwały aż do 22 czerwca 1941 r., kiedy to Niemcy zaatakowały Związek Radziecki a sytuacja w Europie   zmieniała się. 

Lekcją dziś płynącą z tamtejszych wydarzeń jest konieczność zgodnego, ale też i godnego współżycia chociaż z jednym z naszych dużych sąsiadów oraz współpraca z mniejszymi będącymi także naszymi potencjalnymi sojusznikami lub wrogami. Dobrze też byłoby posiadać doborowe służby wywiadowcze, aby przed czasem wykryć potencjalne zagrożenia. 

Korekta: Magdalena Sadłowska 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *