Rola scenografii w “Zimnej wojnie”

Scenografia w “Zimnej Wojnie jest wysmakowana i pełni ważną rolę w prowadzeniu narracji. W filmie tym można znaleźć wiele unikatowych widoków oraz scen wyróżniających się warstwą wizualną. Każdemu etapowi wędrówki bohaterów  przez świat i czas towarzyszy odmiennie przedstawiana przestrzeń, posiadająca swój własny unikatowy charakter. Wybitnie stworzone lokacje są tutaj nie tylko tłem do wydarzeń, ale również elementem, który opowiada o otaczającym świecie, wyjaśniając miejsce, w jakim znajdują się główne postacie.  

Ruiny cerkwi, przedstawione na początku filmu, pełnią klamrę opowieści, a jednocześnie mają charakter symboliczny. Kaczmarek w pierwszych minutach “Zimnej wojny” wchodzi do ruin cerkwi. Wyrażają one stary porządek świata i starą moralność zburzoną przez wojnę. Na ścianach patrzą jeszcze stare malowidła, wydają się one żywe dla mężczyzny, tak samo jak i całe miejsce. Mimo że jest on komunistą, szanuje je i dlatego zdejmuje swoją czapkę. Zachowanie to pokazuje, że gdzieś pod spodem tkwią jeszcze dawne ideały. Postać wchodzi więc w pewną interakcję, w pewien dialog ze scenografią, scenografia wyraża tutaj zdanie, do którego postać się odnosi. Ma ona również charakter samego budowania klimatu i jest to bardzo efektowne, czuje się klimat niezwykłości, zrujnowanego miejsca, nostalgię, tajemniczość, magiczność. Widz nie wie, że miejsce to jakoś powróci w następnej części filmu, nic tego nie sygnalizuje, ale i tak czuje, że jest ono wyjątkowe. 

Mamy też zrujnowany pałac, który zajmuje teraz formująca się grupa artystyczna. Tutaj też mamy relikt przeszłości, o ile wcześniej widzieliśmy zrujnowany system religijny i moralny, tutaj widzimy zrujnowany system społeczny, ale chyba przede wszystkim kulturowy. Komuniści chcą uczynić to miejsce, wcześniej należące do „wyzyskiwaczy”, miejscem tworzenia się nowej kultury, projektowanej przez nich. Widzimy, jak artyści trenują. Kulminacyjnym momentem jest dla mnie chwila, gdy Wiktor Warski gra muzykę klasyczną na fortepianie, widzimy zrujnowany dwór i czujemy, że to jest właśnie muzyka, która do niego pasuje, to jest odpowiednia przestrzeń dla tego typu dźwięków, widzimy subtelność dźwięków, która tak pięknie komponuje się z widokiem dworu. Kamera jest nakierowana właśnie na dwór, w mniejszym stopniu na ludzi. Widzimy, jak nadal wspaniale błyszczą, te wydawałoby się relikty kultury, która przeminęła. W przeciwieństwie do tego ludowe melodie, które wygrywa Warski, stoją w pewnym dysonansie z tą przestrzenią, ma się wrażenie, że coś tu jest nie tak. 

W kulturze ludowej, która ma w planach komunistów stać się narzędziem ich propagandy, jest jednak coś pradawnego i czystego. Widzimy to już w pierwszej scenie, ale świadomość ta nabiera siły przede wszystkim, gdy widzimy, jak jej idea zostaje wypaczona przez zmuszenie zespołu do śpiewania pieśni pochwalnych na rzecz Stalina. Widzimy wielkie malowidło przedstawiające jego i Lenina oraz ich wszechobecność w komunistycznym systemie. Nikt wprost nie mówi, że panuje stalinizm, ale organizacja przestrzeni i obraz pokazuje nam, że ich wpływ na ludzkie życie w socjalistycznej rzeczywistości jest nieograniczony. 

Z mroczną socjalistyczną rzeczywistością mamy zestawiony Paryż. Wszystko tu wydaje się inne, piękne i pełne życia. Nawet puste ulice późno w nocy (a może już o poranku) na których bohaterowie spotykają się, wydają są szczególne, mają one niesamowity klimat. Podobnie, jak i wcześniej odwiedzony przez niego bar i klub, pełen neonów i luźnej atmosfery. Lokacje w Paryżu są nie tylko piękne, ale także dzięki swojemu wyglądowi emanują wolnością. Ma się poczucie, że oto bohaterowie znaleźli się w zupełnie innym świecie, w którym liczą się inne wartości. Mamy tu trochę zestawiony ze sobą świat wsi i natury, jakim jest Polska i świat cywilizacji i miasta, jakim jest Paryż. 

Mieszkanie bohaterów wygląda bardzo autentycznie, a jednocześnie jest klimatyczne. Mamy tu poczucie pewnej przejściowości. Nie jest to może stabilna siedziba rodziny, raczej mieszkanie na strychu, gdzie bohaterowie próbują się urządzić, ale mimo to jest to miejsce klimatyczne i wygodne. W tle leci muzyka jazzowa, za której sprawą mamy poczucie swobody i relaksu. Swoją drogą mieszkania głównego bohatera są bardzo ciekawie urządzone, dzięki czemu są niesamowicie interesującym elementem narracji, pokazującym sposób, w jaki bohater żyje w Paryżu. Pierwszy raz widzimy, jak żyje ze swoją kochanką, Jest to ładne i duże mieszkanie, ale jednak jest w nim coś toksycznego, gdy kładzie się on koło kobiety wydaje się, że jest to miejsce bardzo przejściowe, bardzo nieprzyjazne nie tylko z życiowego, ale przede wszystkim z emocjonalnego punktu widzenia. Widz, patrząc na nie, czuje się nieswojo, czuje niewygodę. Bohater i jego kochanka leżą na materacu, nie jest to łóżko, ale tymczasowe, niewygodne i ciasne leże. Drugim miejscem jest ciasny pokoik, w którym bohaterowie uprawiają seks. Jest to też bardzo niewygodne i nieprzyjazne miejsce, całkowicie pozbawione czegokolwiek. Puste i obskurne, w którym znajduje się tylko łóżko. Mimo tego jednak zejście się kochanków sprawia wrażenie, że bohaterowie odnajdują się i tworzą bezpieczeństwoswoją historię. Trzecie mieszkanie, o którym już wspomniałem, najbardziej nadawałoby się do nazwania go domem. J, jest dosyć ono przytulne i wygodne, przez co wydaje się dobrym miejscem do budowania przyszłości. 

Obóz, do jakiego trafia główny bohater po powrocie do Polski, jest dla mnie bardzo ciekawy. Można by pokazać to miejsce byle jak, ale jednak autorzy filmu zadbali, aby i to miejsce wyglądało wyjątkowo i było należycie przedstawione. Widzimy tutaj zimne drewniane wnętrze, drewno, surowość, jednak o dziwo surowość tego miejsca nie jest większa niż surowość ludzi, niż surowość głównego bohatera, który teraz ma ogoloną głowę i jest zniszczony przez aparat represji. Co ciekawe wydaje mi się, że samo miejsce jest mniej surowe od, drugiego mieszkania bohatera. 

Bardzo ciekawa jest również scena, gdzie występuje bohaterka w 1964 roku. Widzimy, że to już nie stalinowskie czasy, a sytuacja się zmieniła. Jest to jednak miejsce nieautentyczne, dymiące wręcz tanim kiczem. Takim samym, jakim jest wykonywana przez nią piosenka, Bajo Bongo, to tylko tania rozrywka, tani wieczór z pioseneczką i alkoholem, który nie sposób porównać do dostojnej muzyki ludowej, wynikającej z autentycznych przeżyć ludzi, ich biedy i tragedii, ani do muzyki jazzowej, emanującej nową myślą i bogactwem zachodniej bohemy artystycznej. 

Scenografia w tym filmie pokazuje życie sztuki w wolnym świecie zachodu i w spętanej socjalistycznej rzeczywistości. W obu światach spotykamy kicz. W Polsce są to socrealistyczne piosenki śpiewane ku pochwale Stalina i tanie rozrywkowe pioseneczki, chcące naśladować zachodni blichtr. Na zachodzie natomiast symbolem kiczu jest jak dla mnie poetka, która pisze tekst do piosenki ludowej nagrywanej przez bohaterów. Poetka Kobieta bierze natchniona losami bohaterów tworzy coś autentycznego i naturalnego i przekształca to w tani, sentymentalny tekst, który od razu nie podoba się bohaterce. 

Ostatnia scena ma bardzo symboliczny charakter. Działa raczej właśnie scenografią aniżeli faktycznym działaniem bohaterów. Bohaterowie wracają na wieś, tam gdzie zaczynała się akcja filmu. Wracają do zrujnowanego kościoła i biorą ślub przed Bogiem, bez obecności kapłana. Film nie traktuje tej ceremonii jednak jako mniej ważnej. Widzimy jak stara duchowość trwa, mimo że nie ma komu sprawować obrzędu, a sama świątynia jest zrujnowana, Wiara żyje w ludzkich sercach.  

Na samym końcu bohaterowie znajdują się na polu, widzimy tu bardzo subtelną grę światłem. Mimo iż film jest czarno-biały czujemy intensywne ciepłe światło, świecące na polach. Jest to jak dla mnie pewien symboliczny powrót do natury. Ludowa muzyka powraca na wieś, a miłość po wszystkich przebojach i przemierzeniu całego świata powraca do swoich pierwotnych korzeni. 

Korekta: Magdalena Sadłowska 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *