ZMORA WILKA – O uniwersum Wiedźmina słów kilka

Fot. Wiki Commons - Autor: Jakub T. Jankiewicz, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0

23 sierpnia miała miejsce premiera nowego filmu animowanego ze świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego. Opinie na temat nowej produkcji Netflixa są podzielone. Według mnie jednak Zmora Wilka napawa specyficznym optymizmem.

Po obejrzeniu animacji przez myśl mi przeszło, żeby napisać pustą jak karton po nowym telewizorze recenzję. Uznałem jednak, że byłoby to pójście na łatwiznę, dlatego oprócz wskazania wad i zalet najnowszego spin-offu z wiedźmińskiego świata spróbuję też nakreślić moją opinię na temat przyszłości całego netflixowego uniwersum. Na samym wstępie chcę też zaznaczyć, że jestem totalnym fanatykiem twórczości Sapkowskiego, spędziłem setki godzin w wirtualnym świecie gier i jestem fanem serialu z Cavillem. Może to powodować (raczej na pewno spowoduje) totalny brak obiektywizmu z mojej strony, ale czy to ważne?

Opinia publiczna przed premierą Zmory Wilka była bardzo sceptycznie nastawiona. Porównywano stylistykę animacji do tej z Castlevanii, wskazywano na niepoprawny względem gier i książek charakter Vesemira, wielu ludzi narzekało na kreskę i styl jaki obrali twórcy. Pewnie pamiętacie co się działo po trailerach serialu, prawda? Zauważyłem, że przeciętny polski fan Wiedźmina jest ekspertem od wszystkiego. Scenariuszu, reżyserii, charakteryzacji, zgodności z materiałem źródłowym czy doborem obsady. Większość z tego rodzaju ludzi ma przez to wygórowane oczekiwania zamiast podejść do netflixowych produkcji z czystą głową. Mi udało się to zrobić podczas premiery serialu i względnie mi się on podobał. Postanowiłem więc mieć takie samo podejście do najnowszego filmu.

Zmora Wilka oczywiście nie jest produkcją idealną. Historia momentami wydaje się opowiedziana zbyt szybko, jakby twórcy nie mieli czasu na to aby nadać jej nieco głębi. Brakowało tych charakterystycznych dla świata rozterek moralnych. Oczywiście to nie jest tak, że ich tam nie ma, ale są one niestety w mojej opinii zbyt płytko zarysowane. W filmie mamy także ukazane pewne ważne wydarzenie dla uniwersum. I choć jest ono pełne dramaturgii, emocjonujące i trzymające w napięciu to nie do końca w ten sposób sobie to wyobrażałem. Jednak to jest ten element, który może zawiódł moje wewnętrzne fanowskie serduszko, ale nie będzie powodem do krytyki. Uznałem, że to koncepcja twórców, nowe podejście więc zaakceptowałem ten stan rzeczy. Jeżeli chodzi o inne wady produkcji to bez wątpienia jest nią polski dubbing. Brzmi on dla mnie dosyć niskobudżetowo. Może to pewnego rodzaju estetyczna usterka mojej głowy spowodowana setkami godzin przegranymi w gry od CD Project Red, ale cóż, nie potrafię w sobie tego powstrzymać.

Zaczęliśmy od wad, ale według mnie Zmora Wilka ma jednak więcej zalet. Całkiem nieźle napisane dialogi i bardzo dobra animacja. Podobało mi się także nowe podejście do wyglądu potworów. Nie bazowało ono ani na materiale źródłowym ani na grach. Leszy chyba nigdy nie był tak mrocznym napawającym lękiem leśnym duchem. Najjaśniejszym punktem całej produkcji jest postać Vesemira. Z początku arogancki, nastawiony tylko na zysk wiedźmin na naszych oczach przechodzi pewnego rodzaju drogę, zaczyna dojrzewać i zauważa aspekty swojego fachu, których nie potrafił dostrzec wcześniej. Wiele osób narzekało po trailerach, ale myślę, że film wszystko zmienił. Vesemir na oczach widza dokonuje wewnętrznej przemiany z bad-assa w przyszłego mentora i przybranego ojca młodych wiedźminów. Podobał mi się także wątek miłości utraconej, który dopełnia tego co dzieje się z głównym bohaterem i pomaga mu wejść na właściwą ścieżkę. Na pochwałę zasługuje też zakończenie, ale to zostawię do sprawdzenia wam. Najważniejszym aspektem, na który wszyscy czekali i który nie zawiódł była oczywiście walka! Możliwe, że wiedźmińskie znaki zostały mocno przesadzone, możliwe że magia w filmie jest zbyt potężna, możliwe że wszystkie piruety, salta i wyskoki w powietrze zostały stworzone za bardzo w duchu anime… To wszystko bardzo możliwe ale czy wy nie mieliście satysfakcji z oglądania tego? Każda scena walki powodowała u mnie wewnętrzną radość. Jakbym znowu miał 10 lat i oglądał bitwę o Helmowy Jar.

Zmora Wilka ma być filmem kanonicznym, łączącym się bezpośrednio z serialem. Wielu polskich odbiorców narzeka, wytyka ciągłe niezgodności z książkami czy po prostu uderza w amerykańskie produkcje bez większej argumentacji. Uważam jednak, że jest to kompletnie bezsensowne. Już po pierwszym sezonie Wiedźmina z Cavillem można było zauważyć, że Amerykanie tworzą własne uniwersum jedynie oparte o książki. Nie do końca rozumiem dlaczego miłośnicy uzurpują sobie prawo do jedynego słusznego zdania w kwestii ekranizacji prozy Sapkowskiego. Trzeba zdać sobie sprawę, że książki, gry i filmowe adaptacje mają wspólny mianownik ale będą się od siebie różnić. Prezentować inne podejście do świata, do bohaterów, przedstawiać pewne wydarzenia inaczej. I choć produkcje Netflixa nie są idealne, daleko im do najlepszych filmów czy seriali fantasy to nie są też złe i napawają nadzieją na przyszłość. Zapowiedziany został kolejny spin-off, niedługo wychodzi drugi sezon serialu, który ma mieć o wiele większy budżet od pierwszego – jako fani Białego Wilka powinniśmy się cieszyć tym, że uniwersum żyje, jest rozwijane. Rozpoznawalność marki na świecie rośnie co powoduje u mnie duży optymizm. Na przestrzeni następnych kilku lat możemy liczyć na coraz większą ilość nowych rzeczy ze świata wiedźmina a jakość ich wykonywania będzie niewątpliwie na coraz wyższym poziomie.

Dlatego apeluję do polskich fanów, trochę więcej dystansu, a mniej szukania dziury w całym. Fantasy w końcu jest po to, aby móc chociaż na chwilę zapomnieć o rozterkach codziennego życia i zażyć niepoprawnej i niedojrzałej rozrywki rodem z innego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *