polformance

Piątkowy Przegląd Nowej Muzyki #4

Tydzień smutnej muzyki? Taylor Swift po raz kolejny zaskakuje, wydając Folklore: The long pond studio sessions. Fani, jak i wszyscy spragnieni odpoczynku przy delikatnych dźwiękach, mogą być więc zachwyceni.

Nie wiem, czy tylko mi się tak wydaje, ale ten tydzień trwał jakby kilka lat. W muzycznym świecie również wiele się zdarzyło, na co nie można narzekać. Zacznę, oczywiście, od Taylor Swift. Od momentu, gdy schowałam głęboko moją dumę, doceniłam twórczość tej artystki. Mam duże szczęście, bo niedługo później wydała doskonały album Folklore, który zamknął usta wszystkim hejterom. A tu kolejna niespodzianka. Artystka opublikowała film na Disney+, w którym wykonuje wszystkie utwory z najnowszego albumu. Sceneria, anegdoty i opowieści o każdej piosence, a przede wszystkim samo wykonanie potwierdza słowa Swift. Everybody needed a good cry. Czasami każdy potrzebuje się wypłakać, prawda?


Pozostanę jeszcze w tym nieco smutnym klimacie. Phoebe Bridgers. W zeszłym tygodniu pisałam o jej coverze utworu Iris. Dziś o nowej EP-ce, w której już powoli wprowadza w nastrój świąteczny. Chociaż If We Make It Through December może nie być zbyt zachęcającym tytułem, to jednak każdy, kto potrzebuje wczuć się w klimat świąt, ale wciąż pamięta o tym, ile pozostało do zrobienia – może spokojnie posłuchać najnowszych piosenek artystki.

Skoro już dwójka artystek uraczyła nas dzisiaj potrzebą wypłakania się, nadszedł czas na panów. Zespół Aquilo wydał właśnie nowy utwór – Missing the Mark. Oczywiście, tekst nienapawający optymizmem, jak i same dźwięki, wpisują się idealnie w nastrój, który dzisiaj powoli tutaj buduję. Dobrze widzieć, że chłopcy nadal w muzycznej formie.

Czasami trzeba się wyciszyć przy samej muzyce, nie potrzeba tekstu. Zdarza się również, że tekst jest potrzebny, ale się go nie rozumie. I w ten sposób zrobiłam wstęp Aurorze. Wyróżniająca się artystka wydała nowy singiel w rodzimym języku, czyli norweskim. Można wsłuchać się w Stjernestøv, jak i inne jej utwory. A ten świąteczny. Jeśli tłumaczenia nie kłamią to słowa piosenki równie piękne.

Ten smutny nastrój już chyba dziś nie opuści tego tekstu. Czego innego można by było się spodziewać od SYML? Pojawiła się nowa „bezsłowna”, jak to określił artysta, EP-ka You Knew It Was Me. Po jej przesłuchaniu można zgodzić się z założeniem Briana Fennela. Jego muzyka przynosi pewien spokój oraz piękno, nawet w czasach konfliktu i zranienia. Czasami nie trzeba słów, by się komunikować. Wystarczy muzyka.

Wystarczy już tych smutnych i przejmujących sentencji. Na sam koniec artystka, od której zaczęłam w zeszłym tygodniu. Miley Cyrus. Jak zapowiadała, tak też zrobiła. Wydała album Plastic Hearts, na którym znalazło się kilka dobrych numerów. Cieszy powolny zwrot w stronę mocniejszej muzyki. Miley ma odpowiedni głos do wykonywania utworów w tym stylu, co udowodniła już kilka lat temu, coverując Why’d You Only Call Me When You’re High.

Tym nieco bardziej pozytywnym akcentem żegnam się z wszystkimi piątkowymi nocnymi markami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *