polformance

Zmiany, zmiany, zmiany – piłka nożna w najbliższych latach

Zakończone ostatnio Mistrzostwa Europy w piłce nożnej objawiły kiczowatość reform i pomysłów UEFA. Rozegranie turnieju w jedenastu europejskich miastach (łącznie w dziesięciu państwach) zabiło atmosferę, która zwykle towarzyszy wielkiej imprezie międzynarodowej. A przecież to dopiero początek zmian.

Rozproszenie rozgrywek w trakcie EURO 2020 sprawiło, że mieliśmy do czynienia z licznymi absurdami i niedogodnościami. Były reprezentacje, które musiały przebyć wiele tysięcy kilometrów w drodze na swoje mecze. Świetnym tego przykładem jest reprezentacja Polski, która miała najwięcej przebytych kilometrów ze wszystkich drużyn uczestniczących w turnieju. Na przeciwległym biegunie znalazły się takie ekipy jak Anglia czy Włochy. Synowie Albionu nie dość, że wszystkie spotkania fazy rozgrywali na Wembley, to w dodatku w fazie pucharowej jeden jedyny raz opuścili kraj na mecz ćwierćfinałowy w Rzymie. Wielu z nas preferuje raczej organizacje mistrzostw przez góra dwa państwa. Czuć wtedy atmosferę, piłkarski świat skupia się na kraju gospodarzy, poznaje jego kulturę, atrakcje turystyczne, historię. Bez cienia wątpliwości takie długie podróże mają kolosalny wpływ na kondycję zawodników podczas trwania turnieju.

Koniec elitarności

Już sam fakt rozszerzenia Euro do dwudziestu czterech drużyn obniżył rangę turnieju. Do 2016 roku w imprezie brało udział szesnaście reprezentacji narodowych. Były nawet czasy, gdy turniej liczył osiem, a nawet czterech uczestników. Na Mistrzostwach powinna grać piłkarska elita, dlatego wszyscy kibice łapią się za głowy, słysząc nowe pomysły UEFA o powiększeniu formatu rozgrywek do trzydziestu dwóch drużyn. Połowa państw europejskich będzie rywalizowała na mistrzostwach. W takim razie co z eliminacjami? Jaki będą miały sens, gdy trzeba będzie naprawdę się postarać, żeby nie wywalczyć awansu. Białoruś vs Łotwa na turnieju mistrzowskim? To bardzo realne. Nie umniejszając powyższym drużynom, ale obecnie z całą pewnością nie prezentują „mistrzowskiego” poziomu. Kiedyś na mistrzostwa jeździli najlepsi. Dzisiaj obok najlepszych jeżdżą także przeciętni.

Mundial na dwóch kontynentach?

FIFA również nie próżnuje. Za pięć lat na Mistrzostwach Świata w Ameryce Północnej będziemy oglądać czterdzieści osiem drużyn. Znacznie bardziej skomplikowany system gier, premiowanie udziału słabszych drużyn z pewnością przyczyni się do utrzymania i pozyskania nowych sympatyków piłki nożnej. To jeszcze nie koniec, gdyż światowe władze piłki nożnej rozważają zorganizowanie mundialu w dwóch państwach na dwóch różnych kontynentach. Taki turniej odbyłby się we Włoszech i Arabii Saudyjskiej. Interkontynentalne mistrzostwa? Czemu by nie. Sam mundial jest bardzo wyczerpującą i wymagającą imprezą, a podróżowanie między kontynentami dodatkowo obciąży zawodników, sztaby szkoleniowe, a także federacje, które będą musiały wykładać więcej środków finansowych.

Mistrzostwa pod choinkę

Za rok mundial w Katarze. Przez egzotyczne upały turniej został przeniesiony na grudzień. Storpeduje to praktycznie większość rozgrywek ligowych, ale i m.in. Ligę Mistrzów. Piłkarzy po mundialu czeka druga połowa ligowego sezonu, walka o realizację przedsezonowych celów. Powiedzieć, że idea mundialu w grudniu jest bezsensowna, to jak nic nie powiedzieć.

Reasumując, piłka nożna odchodzi od statusu elitarności mistrzostw, a wręcz przechodzi do wszechobecnej zasady egalitarności. Dochodzimy do momentu, w którym zamiast dyskutować o szansach poszczególnych zespołów, rozmawiamy o tęczowych opaskach, klękaniem przed meczami, rzekomym rasizmie. Poprawność polityczna zaczyna infekować futbol.

Korekta: Magdalena Sadłowska

fot. Pixabay

Piłka nożna | Sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *