polformance

Wykryto aferę dyplomową? Czy polscy piłkarze będą mieli problemy?

Trwa śledztwo w sprawie handlu fałszywymi dyplomami ukończenia studiów. Główny oskarżony został złapany podczas próby sprzedaży fałszywego dyplomu i przyznał się do winy. Następnie okazało się, że komunikował się ze znanymi polskimi piłkarzami m.in. Robertem Lewandowskim. Śledztwo dziennikarskie przeprowadził Onet z Andrzejem Stankiewiczem na czele. 

Zbigniew D., naukowiec i mąż Pani rektor prywatnej Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi Urszuli D.korespondował z licznymi osobistościami ze świata sportu. Znaleziono tam zdjęcia dyplomów licencjatów, magisterek oraz propozycję uzyskania tytułu doktora dla Anny Lewandowskiej. Część dat obrony tych prac to daty meczy w których grali piłkarze reprezentacyjni, bądź daty zgrupowań piłkarskich. Część piłkarzy nie ma matury, która jest potrzeba do uzyskania wykształcenia wyższego. 

Z punktu widzenia prawnego żaden z tych dokumentów nie został użyty, a duża część ich rzekomych posiadaczy się do nich nie przyznaje. Sam Robert Lewandowski w czasie swojej kariery edukował się na warszawskiej uczelni, gdzie otrzymał tytuł magistra w roku 2020, zaś fałszywy dyplom od Zbigniewa D. pochodzi z roku 2017. Nie ma bezpośredniej korespondencji między Robertem Lewandowskim a Zbigniewem D., jednak według śledztwa prokuratury Anna Lewandowska kontaktowała się z oskarżonym.  

Inne uczelnie również dementują pogłoski, jakoby miały wydać wspomniane dyplomy, których zdjęcia są w telefonie Zbigniewa D. Wyższa Szkoła Teologiczno-Humanistyczna twierdzi, iż Jacek Góralski nie znajduje się w ich archiwach jako absolwent czy student. Nie ma również jego żadnej rzekomej pracy z kierunku „Teologia adwentystyczna” w zakresie specjalizacji „Promocja zdrowia z elementami zdrowia publicznego”. Sam Jacek Góralski stwierdza, że nie ma matury, co tym bardziej ma przekreślać szanse na posiadanie takiego dyplomu. 

W innych przypadkach również pojawia się dużo niejednoznaczności. Łukasz Milik, brat Arkadiusza Milika, kilkukrotnie zmieniał zdanie na temat swojej znajomości z oskarżonym, z kolei Arkadiusz zupełnie nie odpowiada na pytania. Piotr Świerczewski odpowiada, że nie kupował żadnych dyplomów, a jedynie zrobił dokumenty będąc w Łodzi. Mateusz Borek mówi iż studiował na uczelni Zbigniewa D. 15 lat temu i może pokazać indeksy jako dowód uczciwości otrzymania tytułu licencjata i magistra. Dementuje natomiast wiadomość, jakoby miał rozmawiać z doktorem w 2016 roku o dyplomie dla siebie.

Korekta: Kacper Beda
Obraz: pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *