polformance

Pasja, która dodaje skrzydeł – rozmowa z pilotem szybowcowym

Pasja potrafi nas unieść. W niektórych przypadkach pozwala nam ona “dosięgnąć chmur,, nie tylko w potocznym tego słowa znaczeniu. Dzieje się tak w przypadku pilotów, którzy wznoszą się ku niebu, by dosięgnąć własnych marzeń. O niezwykłej pasji do latania porozmawiam z pilotem szybowcowym – Mironem Otrembą. 

Podobno pasja dodaje skrzydeł, w Twoim przypadku można rozumieć to dosłownie? 

Jak najbardziej. Pozwolę sobie odpowiedzieć bardziej szczegółowo na to pytanie, cytując słynnego renesansowego konstruktora, Leonarda da Vinci – “Gdy już posmakowałeś lotu, zawsze będziesz chodzić po ziemi z oczami utkwionymi w niebo, bo tam właśnie byłeś i tam zawsze będziesz pragnął powrócić”. Mam dokładnie tak, jak napisał da Vinci. 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z lotnictwem? 

Można powiedzieć, że lotnictwo było mi pisane. Kiedy byłem mały, przy każdej możliwej okazji patrzyłem w niebo i obserwowałem smugi kondensacyjne, ciągnące się za samolotami. Pewnego razu obejrzałem w wiadomościach program, który promował lotnictwo zawodowe. Po usłyszeniu szeregu surowych kryteriów, jakie musi spełnić kandydat na pilota, nie byłem pewien, czy podołam takim surowym wymaganiom. Pod koniec szkoły podstawowej, na zajęciach z biologii otrzymałem spis gimnazjów w moim rodzimym mieście – Poznaniu. Z racji mojego niewielkiego zainteresowania lekcją biologii zacząłem przeglądać ową broszurę. Moją uwagę przykuła strona, na której reklamowało się gimnazjum z klasą o profilu lotniczym. Wykonałem wówczas w głowie szybkie obliczenia moich dotychczasowych osiągnięć i uznałem, że jestem właściwym kandydatem, by starać się o przyjęcie do danej placówki. Nie zważając na odległość, pomiędzy wymarzoną szkołą, a własnym domem, zdecydowałem się rozpocząć moją przygodę z lotnictwem, zaczynając od gimnazjalnej klasy lotniczej.  

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Jak wyglądały Twoje dalsze losy przyszłego lotnika? 

Po ukończeniu gimnazjum szukałem dalszej kontynuacji nauki w kierunku lotniczym. Długo zastanawiałem się nad wyborem odpowiedniej szkoły. Miałem do wyboru kilka opcji. W tym samym czasie dowiedziałem się, że w moim rodzimym mieście znajduje się Technikum, w którym od roku istniał kierunek “Technik mechanik lotniczy”. Po rozważeniu wszelkich możliwych plusów i minusów zdecydowałem się na wybór danej szkoły. Wiedziałem, że w technikum nauczę się nie tylko wiedzy teoretycznej, ale również praktycznej. Wówczas postanowiłem rozpocząć również naukę latania na własną rękę. Los był mi przychylny, gdyż w tym samym czasie, kiedy próbowałem zapisać się do aeroklubu w Zielonej Górze, dowiedziałem się o programie miasta Poznań dla uczniów szkół średnich, które oferowało szkolenie do licencji szybowcowej, pod warunkiem spełnienia kryteriów zdrowotnych i naukowych. I tak podczas swojej nauki w technikum uczyłem się jednocześnie budowy i działania statków powietrznych oraz rozpocząłem swoją przygodę w ramach specjalnego programu jako uczeń – pilot. 

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Jak wyglądały kryteria, które musiałeś spełnić, by rozpocząć szkolenie do licencji pilota szybowcowego? 

Ustawowo trzeba było mieć ukończony 14 rok życia. Należało również przejść ściśle sprecyzowane badania zdrowotne, by uzyskać orzeczenie lotniczo-lekarskie klasy 2. Aby rozpocząć szkolenie wymagano także zgody opiekunów prawnych oraz zaświadczenia o ukończeniu szkoły podstawowej. Oprócz wymienionych wymagań ustawowych musiałem również spełnić wymagania określone w rekrutacji do programu, które obejmowały serię testów, w tym: testy fizyczne, psychologiczne, testy teoretyczne z zakresu wiedzy ogólnej o lotnictwie. Wymagano także zdania egzaminu z teoretycznego szkolenia do licencji szybowcowej.  

Jak wyglądało dane szkolenie? 

Po ukończeniu szkolenia teoretycznego, które zawierało podstawową wiedzę potrzebną do wykonywania lotów, rozpocząłem długo wyczekiwane szkolenie praktyczne. W lotnictwie szybowcowym zaczyna się ono od wczesnych pobudek od 4 nad ranem. Dzień podstawowego szkolenia szybowcowego rozpoczyna się od wyhangarowania szybowców, sprawdzenia ich i umycia. Następnie szybowce transportuje się na ściśle wyznaczone miejsce na lotnisku i rozkłada się tak zwany “kwadrat”. Jest to miejsce, w którym przebywają i działają piloci.  Kolejny krok to omówienie planu dnia ze wszystkimi osobami, biorącymi udział w lotach. Szykuje się również wyciągarkę, która jest odpowiedzialna za wynoszenie szybowców w powietrze. Po tych czynnościach następuje rozpoczęcie lotów. Na tym etapie każdy z uczniów wykonuje serię kilkuminutowych lotów z instruktorem na szybowcu dwumiejscowym.  

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Czy pamiętasz swój pierwszy lot? 

Odpowiem najpierw przecząco, a potem twierdząco, ponieważ swój pierwszy lot przeżyłem, gdy miałem zaledwie dwa miesiące i z racji wieku nie pamiętam jego przebiegu. Z opowieści mojej kochanej mamy wynika, że byłem bardzo spokojny i zadowolony.   

W wieku 12 lat wzniosłem się w powietrze pierwszy raz świadomie. Było to w czerwcu 2010 roku w Przylepie pod Zieloną Górą, gdzie w ramach obozu lotniczego dla klas lotniczych, organizowanego przez poznańskie Gimnazjum nr 30, poleciałem jako pasażer szybowcem za wyciągarką. Pamiętam, że cały lot dostarczył mi niezmiernie silnych wrażeń, które sprawiły, że umiłowałem lotnictwo zaraz po Bogu, żonie i ojczyźnie.  

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Jak wyglądał Twój pierwszy samodzielny lot szybowcem? 

Pamiętam go doskonale. Było to 17 lipca 2015 roku. Miałem wówczas 17 lat. Mój pierwszy samodzielny lot wykonałem na lotnisku w Kobylnicy pod Poznaniem, za wyciągarką szybowcem SZD-9bis 1E “Bocian’.  

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Jakie były wówczas Twoje wrażenia? 

Poczułem niesamowitą wolność i spełnienie. Dosłownie krzyczałem z radości. Wiedziałem od razu, że latanie jest tym, z czym chcę związać swoje życie. Pomimo moich wielkich emocji czułem, że panowałem nad szybowcem. Zadbałem o to, by mój lot był bezpieczny i płynny.  

Czy potrafisz zliczyć, ile lotów szybowcowych wykonałeś do tej pory? 

Każdy pilot, w tym szybowcowy, musi ewidencjonować swoje loty. W moim przypadku od chwili rozpoczęcia szkolenia szybowcowego do chwili obecnej wykonałem łącznie ponad 600 startów i lądowań, o łącznym czasie ponad 400 godzin. 

To ogromna suma. Czy każdy lot jest dla Ciebie wyjątkowy? 

Tak jak w codziennym życiu nie ma takich samych dni, tak tym bardziej w powietrzu nie ma dwóch takich samych lotów. Wiąże się to z wieloma czynnikami, takimi jak: pogoda, typ szybowca, stan psychofizyczny pilota, ruch w powietrzu i wiele innych. W szybownictwie tych czynników jest najwięcej, ponieważ wykonywanie lotów bez silnika wymaga stałej czujności, opanowania, kreatywności, “ptasiego instynktu” i przede wszystkim wyobraźni i strategicznego myślenia, w planowaniu kolejnych ruchów w powietrzu. 

Czy mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom specyfikę lotu szybowcowego? 

Szybowiec, jak wspomniałem wcześniej, przemieszcza się w przestrzeni powietrznej bez napędu. Sam w sobie nie ma energii, by utrzymywać poziom lotu, ponieważ zamienia on konstrukcyjnie energię kinetyczną na energię potencjalną. Można to porównać do rowerzysty, który zjeżdża z górki bez wysiłku, zamieniając wysokość na prędkość. Mimo tego, że szybowiec nie posiada silnika można nim wykonywać długie i dalekie loty. Jest to możliwe dzięki naturalnym prądom wstępującym, które pozwalają na utrzymanie danego szybowca, a nawet podniesienie go do góry. Mój najdłuższy lot trwał niecałe 8 godzin. Rekord długotrwałego lotu dwumiejscowego szybowca to 70 godzin w jednym locie. Jeśli chodzi o przelecianą rekordową jak dotychczas odległość, wynosi ona 3008 km. 

Jakie są Twoje największe osiągniecia w lotnictwie szybowcowym? 

Za największe osiągnięcie przyjmuję lot szybowcem PW-5 “Smyk”, w którym przeleciałem ponad 326,9 km w locie trwającym 7 godzin. Był to lot po trasie Lotnisko Opole – Polska Nowa Wieś – Bełchatów – Stradomia Wierzchnia – Lotnisko Opole – Polska Nowa Wieś. 

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Jaki był Twój najbardziej wyjątkowy lot? 

Mój najbardziej wyjątkowy lot wykonałem w Międzybrodziu Żywieckim wraz z moją ukochaną żoną, na motoszybowcu Diamond H-36 “Dimona”. Przyjmuje się, że lotnisko Górskiej Szkoły Szybowcowej pod górą Żar jest najpiękniej usytuowanym lotniskiem w całej Polsce. 

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Czy uważasz, że lotnictwo szybowcowe w Polsce cieszy się dużym zainteresowaniem? 

Na dzień dzisiejszy cieszy się ono dużą popularnością, ponieważ znacząca ilość osób, którzy planują rozpocząć swoją przygodę z lotnictwem zaczyna właśnie od nauki latania szybowcem. Jeśli chodzi o osiągnięcia polskiego lotnictwa możemy pochwalić się najbardziej utytułowanym pilotem szybowcowym w historii, kilkunastokrotnym mistrzem świata w przelotach szybowcowych – Sebastianem Kawą, który rozpoczął swoje loty szybowcem na Żarze.  

Źródło: Zdjęcie własności Mirona Otremby

Lotnictwo wydaje się być niezwykle wymagającą pasją. Czy potrafisz wskazać cechy, którymi powinien odznaczać się pilot szybowcowy? 

Moim zdaniem każdy pilot, nie tylko szybowcowy, powinien odznaczać się niezwykłą pokorą, cierpliwością, sumiennością, opanowaniem oraz odpowiedzialnością. To są według mnie najważniejsze cechy, które wszyscy piloci powinni w sobie pielęgnować. 

Czego mogę Ci zatem życzyć oprócz dalszego rozwoju Twojej pasji i sukcesów w lotnictwie szybowcowym? 

W lotnictwie składa się zazwyczaj i przede wszystkim życzenie, aby ilość lądowań pokrywała się z ilością startów.  

Tego więc Ci życzę i ogromnie dziękuję za rozmowę. 

Również dziękuję. Było mi bardzo miło podzielić się moją pasją z czytelnikami. Z lotniczym pozdrowieniem.   

Korekta: Dawid Kobylański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *