MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

FIBA Europe Cup: srebro dla koszykarzy Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski

Fot. Pixabay

Polska drużyna przegrała w finale Pucharu Europy FIBA. Złoto powędrowało do gospodarzy – Izrealskiej ekipy Ironi Ness Ziona, pod wodzą Brada Greenberga 

Spotkanie tych dwóch drużyn nie było pierwszym podczas Europejskiego Pucharu FIBA. Oba zespoły grały między sobą w turnieju grupowym we Wrocławku, gdzie stawką było pierwsze miejsce w grupie. Ostrowianie zwyciężyli wówczas 93:86, drużyna przeciwników awansowała natomiast do dalszej fazy rozgrywek z drugiej lokaty.  

Wczorajsze spotkanie było nie tylko próbą sił, lecz ciążącej presji na zawodnikach. Każda ekipa walczyła o niezwykle prestiżowy triumf. Dla Ostrowian była to także walka toczona w zupełnie innej atmosferze niż w Polsce. Na trybunach Menora Mivtachim Arena zasiadło ponad cztery tysiące kibiców, niemal w 100 procentach dopingujących zespół gospodarzy.  

W I kwarcie Izraelscy koszykarze bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Po kilku dobrych akcjach prowadzili nawet 9-4. Wtedy Stal zaczęła trafiać, Ostrowianie postawili na rzuty z dystansu. Jakub Garbacz i Denzel Andersson dwukrotnie trafili “za trzy”, wychodząc na prowadzenie 16-12. Koniec I kwarty należał jednak do przeciwników, którzy nie tylko odrobili straty, ale wyszli na znaczne prowadzenie 26-22. 

W drugiej kwarcie po rzucie za trzy punkty, który wykonał Nimrod Levi, gospodarze z Izraela prowadzili 31-24. Ta przewaga Ironi Ness Ziona utrzymywała się dość długo. Zespół z Izraela dyktował warunki, a podopieczni Igora Miličicia mieli spore kłopoty ze skutecznością. II kwarta zakończyła się ponownie na korzyść pewnie grającej ekipy Brada Greenberga 42-35. 

III kwarta dała nadzieje polskim kibicom na odwrócenie wyniku niedzielnego spotkania. Tegoroczni finaliści Mistrzostw Polski trafiali “za trzy” zdobywając cenne punkty. Na uznanie zasługuje w szczególności Jakub Garbacz, który w 25. minucie miał już na koncie sześć celnych “trójek”. Przedostatnia kwarta zakończyła się wynikiem 65-59 dla Ostrowian oraz realną szansą na zdobycie pucharu. 

Ostatnie 10 minut spotkania – IV kwarta, przebudzenie Ironi Ness Ziona i niemoc ekipy Igora Milcicia. Izraelscy koszykarze szybko wyrównali 65-65, po czym rozpoczęła się niefortunna seria niecelnych rzutów. Wkradła się nerwówka i popełnianie błędów, przez blisko 4 minuty na tablicy pozostawał remis. Na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Lior Carreira. Na minutę przed końcem decydującej partii przewaga Ironi Ness Ziona sięgała 6 punktów. Ostrowianie nie odrobili strat, pomimo zaciętego boju i szukania cennych punktów. Mecz finałowy zakończył się zwycięstwem Ironi Ness Ziona 82-74.  

Z pewnością drużyna, trener i kibice marzyli o sięgnięciu po Puchar Europy FIBA, nie mniej jednak już sam udział przedstawicieli biało-czerwonych na tym szczeblu jakichkolwiek europejskich rozgrywek, trzeba traktować za spore osiągnięcie. Wcześniej jedynym męskim zespołem, który dotarł do najważniejszego meczu europejskiego pucharu był Prokom Trefl Sopot w 2003 roku. Jednak w finale Pucharu Mistrzów przegrał z Arisem Saloniki. 

Po meczu trener Ostrowian zabrał głos w wywiadzie, w którym podzielił się swoimi odczuciami “na świeżo”. 

– Muszę pogratulować drużynie gospodarzy, zasłużyli na zwycięstwo bardziej niż my. Przespaliśmy pierwszą połowę, nie graliśmy za dobrze. W drugiej połowie postawiliśmy na defensywę, mieliśmy mecz w naszych rękach. Niestety, nie trafiliśmy z sześciu czy siedmiu rzutów z niezłych pozycji. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy, taka już jest koszykówka – podsumował szkoleniowiec. 

– Rywale w decydującym momencie utrzymali przewagę, a kibice dodali im jeszcze wsparcia. Pierwszy raz od dłuższego czasu graliśmy w takich warunkach. Jestem dumny ze swoich zawodników i z tego, jak daleko zaszliśmy, ale wiem, że mogliśmy dziś zrobić coś więcej. Byliśmy czarnym koniem turnieju finałowego, graliśmy przeciwko bardzo wymagającym i mocnym zespołom. Osiągnęliśmy finał i to już była swego rodzaju nagroda. Jeśli chcemy osiągnąć sukces, musimy grać dobrze przez całe 40 minut, a każdy z zawodników musi coś ekstra dać z siebie – zakończył Igor Miličić. 

Przed drużyną Igora Miličicia w tym tygodniu kolejne ważne starcie. “Stalówka” powalczy o triumf w Energa Basket Lidze. Już od środy rozpoczyna się ich finał z Enea Zastalem BC Zielona Góra.  

Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski – Ironi Ness Ziona

Kwarty: 22-26, 13-16, 30-17, 9-23 
 
Stal: Garbacz 19, Kell 12, Andersson 12, Smith 11, Sobin 4 oraz Florence 9, Ogden 4, Mokros 3, Green 0 

Ironi: Angola 15, Meyinsse 14, Selden 13, Miller 9, Dunne 0 oraz Levi 21, Carreira 10 

Korekta: Martyna Kaczmarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *