MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Hej kolęda!… Ale po lubelsku!

neelam279/www.pixabay.com

neelam279/www.pixabay.com

Jakie tradycje dominowały kiedyś na Lubelszczyźnie? Czy wiedziałeś o chodzeniu z koniem lub o Herodach? Jeśli nie, ten artykuł jest zdecydowanie dla Ciebie. 

Kiedyś kolędowanie kończyło się szybko, na święcie Trzech Króli. Dziś, gdzie trwa ono nawet do Wielkiego Postu. Wtedy też chodzono z żywymi zwierzętami, przebierańcami, gwiazdami… To najstarszy typ kolędowania. 

Mało kto pamięta, że przed rokiem 1939 zwyczajem na Lubelszczyźnie było chodzenie ze swoją jałówką, bykiem, koniem, owcą czy baranem. Zwierzęta nie były wypuszczane ot tak, zdobiły je wszelakie ozdoby – kolorowe wstążki albo kwiaty z bibuły. Absurdalne może dziś wydawać się też fakt, że gdy zwierzę nabrudziło – delikatnie mówiąc, w izbie mówiono, że przynosi to szczęście. To nie były jedyne takie zwyczaje charakterystyczne dla naszego regionu.   

Czy wiecie jakie panowały kiedyś formy kolędowania na Lubelszczyźnie? 

Jeśli nie, śpieszę wam z pomocą. Oczywiście nie będą to wszystkie formy jakie istniały, ale postaram się przybliżyć kilka najciekawszych. 

Co ma ze sobą wspólnego wąż, koza, koń i małpa? 

To zestawienie nie brzmi zbyt świątecznie prawda? Nic bardziej mylnego. Tzw. chodzenie z wężem polegało na noszeniu wytworzonego z drewna lub papieru wcześniej wspomnianego  gada. Po wejściu do izby, zebrani chłopcy zaczynali śpiewać kolędy podrzucając ponad siebie złożonego węża. Tu znajdujemy punkt wspólny z kozą, z którą również chodzono. Głównym elementem było przebranie chłopca, który zaczepiał dziewczęta. Towarzysze młodzieńca ochoczo głosili: 

„Gdzie koza chodzi, tam się żytko rodzi, gdzie koza rogiem, tam żytko brogiem” 

Aby przebranie było wystarczająco realistyczne chłopiec przykrywał się płachtą i dzierżył
w dłoni kij, na którym osadzano łeb kozy. Ówczesna kreatywność nie znała granic, głowa zwierzęcia była strugana z drewna albo… z buraka. Pysk pokrywano skórą zajęczą
lub baranią. Ważnym elementem były również rogi, które odstraszały z pewnością niejedną dziewkę. 

Co z koniem? Tu odchodzimy w inne sposoby kolędowania, ponieważ było to swego rodzaju improwizowane przedstawienie. Bazą tego przedsięwzięcia było przebranie konia, który w niektórych regionach przypominał postać krakowskiego lajkonika. Konik wykonywał taniec, a w kulminacyjnym momencie upadał Było to symbolem odradzającej się przyrody. Kolędnicy mieli za zadanie przywrócić zwierzę do życia. 

Dobrze, ale małpa? Może się zdziwicie, ale w okolicach Włodawy i Chełma popularną tradycją było przebieranie jednej z dziewcząt za… małpę. W Nowy Rok, a czasem też na Trzech Króli, na uniesionych rękach dziewczynki zakładano długą białą zapaskę przykrywającą całą osobę. Ręce i dłonie przyozdabiano kolorowymi wstążkami i paciorkami. Po wejściu do izby składano powinszowania i tańczono z ową małpą, kręcąc ją w jedną
|i drugą stronę. 

Zostawmy już te zwierzęta… 

Przebrani m.in. za króla Heroda (od tej postaci pochodzi nazwa tego zwyczaju – Herody), śmierć, Żyda, feldmarszałka, czterech żołnierzy, diabła i anioła, Turka oraz królową  wędrownicy, rozgrywali przedstawienie chodząc od domu do domu. Główną puentą była zbrodnia króla i jego śmierć. Na zachodzie i południu Lubelszczyzny widowisko zakończone było sceną okolędowania – koronowania królowej. W trakcie kolędnicy śpiewali dla wybranej panny kolędę życzącą. 

Zaloty były bardzo popularnym elementem tradycji. Tzw. wesele krakowskie, powszechne na południu Lubelszczyzny, polegało na widowisku organizowanym przez kilkunastoletnie dziewczęta. Głównym wątkiem były zaloty, które kończyły się zaślubinami, oczywiście w formie wystąpienia. 

Popularnością cieszyło się również chodzenie z gwiazdą oraz z niebem. Chodzący z gwiazdą chłopcy w zamian za kolędowanie otrzymywali pieniądze, jaja lub ciasto. Atrybut różnił się konstrukcyjnie i dekoracyjnie. Ten zwyczaj spotkać można było w okolicach Włodawy, Radzynia Podlaskiego i Białej Podlaskiej. Niebo zaś było kulą, na której namalowane były (lub naklejone) sceny biblijne oraz ozdobne gwiazdki. Wewnątrz niej paliła się świeczka. 

Jeśli chcielibyście przeczytać więcej na temat zwyczajów kolędniczych polecamy książki takie jak: Kolędowanie na Lubelszczyźnie, pod redakcją Jerzego Bartmińskiego i Czesława Hernasa oraz Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały. Lubelskie. Pieśni i obrzędy doroczne, pod redakcją Jerzego Bartmińskiego. 

Materiał został opracowany na podstawie opracowania – KLIK.

Korekta: Martyna Kaczmarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *