MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z historii strony “Mamy przeciwko brutalnym grom komputerowym?”

zdjęcie - SookyungAn

Ujawnienie się twórców fanpage’a “Mamy Przeciwko Brutalnym Grom Komputerowym” i wyjście całej prawdy na temat tej strony jest dla mnie końcem jakiegoś wielkiego internetowego karnawału. Tak miło oglądało się tę walkę absurdalnych ŚWIADECTW z ludźmi i ludzi z absurdalnymi ŚWIADECTWAMI, chociaż z drugiej strony był to młyn obracający się w próżni, uroboros, zmuszająca do dyskutowania ludzi popierających gry z innymi ludźmi popierającymi gry. Tak czy owak było to coś niezwykłego i ciekawego, myślę przy tym również, że poza byciem fajną ciekawostką internetową, ta historia może nas wiele nauczyć. 
 

Zanim jednak przejdę do swoich rozważań, powiem kilka słów o tym, czym była ta strona i czym jest obecnie (na wypadek, gdyby ktoś nie czytał poprzedniego artykułu). “Mamy Przeciwko Brutalnym Grom Komputerowym” to fanpage na Facebooku, który zdobył w szybkim czasie około 40 000 polubień. W teorii miał on być prowadzony przez dwie mamy o prawicowych poglądach, które wzięły sobie na cel deprawujące młodzież, pełne przemocy gry. Główną treścią strony były po prostu posty, bądź to autorek, bądź to internautów, które były przedstawiane jako prawdziwe historie, i które pełne były zatrważających historii o zgubnym wpływie gier. Ostatecznie autorki ujawniły się jako autor. W ujawnieniu tym pomógł Indigo Puff, youtuber znany z tego, że jest bardzo podobny do Gargamela. Indigo Puff pomagał zresztą trochę prowadzić tę stronę. Obecnie strona dalej funkcjonuje – jej profil jest już mniej wyraźny, są tam głównie memy i trochę treści commentary. 

Co najbardziej mnie dziwi to to, że w zasadzie ta strona niewiele różniła się od autentycznych wypowiedzi różnych działaczy czy polityków. Oczywiście, może poziom absurdu i ilość wstawianych past znacznie przekraczała normę, ale nie powiedziałbym, że nie były to słowa, których nie mogliby powiedzieć na przykład księża. Niby każdy wiedział, że jest to fejkowa storna, ale jednak wielu ludzi odpowiadało prawdziwą agresją. Zresztą, niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie miał z tyłu głowy tej dręczącej myśli „a może jednak to nie fejkowa strona, może to jakiś prawicowy troll?”.  Ja miałem taką myśl i uważam, że była to uzasadniona wątpliwość. 

Widać stąd też, jak bardzo aktywizujący jest przekaz negatywny. Strony o pozytywnym charakterze nie mają raczej szans na zdobycie tak dużej popularności w tak krótkim czasie. Nie jest to niby nic zbyt odkrywczego, konflikt jest zawsze czymś, co najbardziej przykuwa uwagę, mocniej odczuwa się rzeczy negatywne, niż pozytywne, ale czy do końca o to tu chodzi? Dużą rolę zapewne odgrywa fakt, że cała ta sprawa odbywała się na Facebooku. Media społecznościowe natomiast mają to do siebie, że są świetną platformą do rozniecania konfliktów. Widać to po zmianach politycznych, które zaszły około roku 2015, widać to także po tym przykładzie. Ludziom wydaje się, że kontrolują w jakimś stopniu to, co dzieje się w mediach społecznościowych, ale wydaje mi się, że w dużej mierze to przede wszystkim samo środowisko kształtuje sytuację. Poszczególni ludzie mogą na niej wypłynąć albo utonąć. Ludziom, którzy odnieśli tu sukces, może się wydawać, że własnoręcznie kształtują tę sytuację, ale tak naprawdę są to tylko pozory. Zobaczyliśmy na przykładzie “Mam”, jak przez przypadek została stworzona machina propagandowa. Wprawdzie zapewne prawie wszyscy ludzie, którzy polubili tę stronę byli graczami, ale przecież gdyby strona ta miała bardziej stonowany przekaz i gdyby jej twórcy tego chcieli, mogłaby mieć jakiś realny wpływ, mimo że była z założenia fejkowa. 
 

Można by to zakończyć truizmem w stylu „uważajcie co czytacie w Internecie”, ale czy to faktycznie ma sens? Czy człowiek ma realny wpływ na swoją percepcję tego, co widzi w Internecie czy może to Internet sam tę percepcję kształtuje? Być może należałoby raczej uznać swoją niemoc. Być może byłby to dobry punkt wyjścia do nowej dyskusji, która mogłaby mieć jakieś pozytywne konsekwencje. 

korekta – Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *