MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Legenda rapu, która została prawnikiem – przemyślenia dotyczące albumu, który wpłynął na pokolenia słuchaczy

Fot. "Miliony" - Smarki Smark - https://www.youtube.com/watch?v=qomsVYxpTcY

Smarki Smark to osoba, która mimo swojego luźnego stylu i często humorystycznego zabarwienia tekstów przekazała swoim słuchaczom wiele wartościowych linijek. Dla jednych jest nieśmiertelny, dla innych zapomniany – dla mnie jest jedyny w swoim rodzaju. 
 
Odkąd pamiętam byłem lekko rozerwany między dwoma gatunkami. Z domu wyniosłem uwielbienie do rockowej formy, energii i niesamowitych historii jakie za sobą niesie muzyka gitarowa. Z drugiej strony mieszkałem jak wielu nastolatków na betonowym blokowisku, gdzie wychodząc na podwórko dominował rap – co oczywiście jest zrozumiałe, w końcu to on odzwierciedlał naszą codzienną rzeczywistość. 
 
Kiedy byłem w gimnazjum, wielu rówieśników poznawało teksty PezetaPaktofoniki czy zaczynało swoją przygodę z twórczością Peji. I choć darzę szacunkiem wymienionych raperów, to nie do końca leżała mi tematyka ich muzyki. Mimo, że pochodzę ze wspomnianego blokowiska, to miałem wewnętrzne pragnienie chociaż myślami uciec z szarej betonowej płyty, a twórczość wspomnianych wykonawców nie dawała mi tej satysfakcji. Kiedy jednak wychodziłem z domu i wymieniałem się z kolegami nowo odkrytymi utworami, niewielu z nich rozumiało czym jest rock, a jako młody chłopak chciałem też być częścią lokalnej społeczności.  
 
Chęć bycia fanem rapu skłoniła mnie do gorączkowego poszukiwania czegoś, co trafi w mój gust. Już nie pamiętam, kiedy dokładnie to było, ale któregoś dnia trafiłem w Internecie na nagrania Smarkiego Smarka i jego kultową “Najebawszy EP”Dość wulgarna i nieestetyczna okładka zrobiona najprawdopodobniej w Paincie, o dziwo zwróciła moją uwagę i kliknąłem w utwór “Kawałek o życiu”. Opowiada on o rzeczach prozaicznych. Opijaniu odebranego stypendium, mandatach za picie w miejscu publicznym, ale jednocześnie porusza też bardzo ważny temat. Wersy “zadbać o realia, a nie o bilon czy propsy”, albo “cztery lata zamułki, lata traumy w sumie/wtedy nic nie kumałem ściemniałem panny cudze”, to nic innego jak opisanie wewnętrznych rozterek między tym co jest, a tym co może być. Cała “Najebawszy EP” to rozliczenie, pozostawienie beztroskiego życia studenta i przywitanie dorosłej egzystencji, będąc pełnym lęku i obaw, na co wskazują chociażby wersy “mój czas, przyszłość, szansę, cokolwiek/zagrać pragmatycznie a nie marzyć ciągle”. Jako nastolatek nie do końca rozumiałem, czym naprawdę jest muzyka Smarkiego. Odświeżając sobie niedawno “Kawałek o wspomnieniach” zorientowałem się, że album ten opisuje to, co towarzyszy mi w tym momencie. Skłonię się ku pewności, że nie jestem w tych odczuciach sam. Wracając czasami na stare blokowisko, wreszcie rozumiem prawdziwe znaczenie wersów “ziomki się ze mnie śmieją/bo myślą, że ich czas dopiero nadejdzie”
 
Przyznaję się, jestem jedną z tych osób, która pisze pod numerami Smarkiego, że czeka na jego powrót. Kiedy na YouTube jakiś czas temu ukazał się nieopublikowany wcześniej utwór, wiedziałem, że nie jest to nowa rzecz, a odrzut sprzed wielu lat. Czułem się jakbym przeniósł się w czasie – można powiedzieć, że byłem trochę jak dzieciak dostający nowy zestaw LEGO. W tamtym momencie zauważyłem, że te kilka kawałków z albumu odcisnęło na mnie piętno do tego stopnia, że do dzisiaj podzielam sarkastyczne punktowanie otaczającej rzeczywistości połączone z głęboką autoironią, które są obecne w twórczości rapera. I choć wiele razy zastanawiałem się, jakie albumy wywarły na mnie największy wpływ, to rzadko w tych zestawieniach pojawiało się “Najebawszy EP”. Może wynikało to z tego, że jeszcze jakiś czas temu nie do końca trafiała do mnie wartość tych utworów? Nie wiem, ale jeżeli w tym momencie miałbym takie zestawienie zrobić, to album Smarkiego na pewno znalazłby się obok wielu rockowych klasyków. 
 
Smark “zadbał o realia” – został prawnikiem, porzucając rap. Nie wiem, czy była to decyzja dobra dla słuchaczy, bo straciliśmy niepowtarzalną muzyczną personę, ale wiem, że dla niego samego było to dobre posunięcie. Nie musi już niczego udowadniać, został niezaprzeczalnie legendą, fenomenem, który nie powtórzy się na polskiej scenie. W wieku ponad czterdziestu lat nie musi skakać na klipach udając wiecznie młodego, jak wielu jego kolegów po fachu. Prawdopodobnie wiedzie ustatkowane życie, mając w sercu to, co zrobił dla wielu swoich fanów, a ja dzięki niemu budząc się na kacu po ostro zakrapianej imprezie, mam w głowie wersy “I pomyślałem wtedy znowu, że mam 20 lat/a opieprzanie się i bunt to konwencja dla nastolatków”, które zawsze pomagają mi się zebrać do kupy i pomyśleć, że “ogarnę sprawy”




KOREKTA: Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *