MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

„Nie wierzę w przypadki” – wywiad z Marią Zdybską

Aleksandra Pisarska

Maria Zdybska to autorka książek fantastycznych, pochodząca z Ostrowca Świętokrzyskiego. Kocha podróże oraz morze. Jej powieści przesycone są motywami mitologicznymi, symbolami oraz wierzeniami dawnych kultur. Na swoim koncie ma cztery wydane książki, a jej opowiadania ukazały się w aż sześciu antologiach. 

W 2017 roku debiutowałaś powieścią Wyspa Mgieł, która otwiera trylogię Krucze serce. Kiedy narodził się pomysł na historię Lirr i Raidena? Co było takim bodźcem, zapalnikiem do napisania tej książki? 

MZ: Proces twórczy jest dla mnie zawsze doświadczeniem bardzo tajemniczym, pomysły krystalizują się w głowie przez pewien czas, ale potem nagle z głowy wyskakuje gotowa koncepcja i impuls do działania. Wtedy po prostu wiem, że muszę dany tekst napisać. Dlatego też, nie jestem w stanie wskazać żadnego konkretnego momentu w czasie, oznaczającego początek tego tekstu i pracy nad całym projektem, który ostatecznie rozrósł się do trylogii Krucze serce. To samo dotyczy właściwie również innych moich tekstów. Zapewne jest to związane ze sposobem w jaki pracuję.  Zwykle na bieżąco przepracowuję w głowie bardzo różne motywy i pomysły, zbieram inspiracje i doświadczenia, które układają się ostatecznie w rozmaitych szufladkach i które, w dowolnym czasie, wyciągam potem z głowy na warsztat. Jest w tym wszystkim oczywiście trochę chaosu, ale mimo wszystko to jest ten twórczy rodzaj warsztatowego bałaganiarstwa, który na etapie pisania udaje mi się okiełznać i nad którym (chyba) częściowo panuję. Wyspa jest moim literackim debiutem, tym pierwszym, upragnionym dzieckiem, dlatego też oczywiście ma dla mnie szczególne znaczenie i zawiera szereg motywów, które od bardzo dawna były mi bliskie i po prostu męczyły moją wyobraźnię na tyle, że postanowiłam je ostatecznie uwolnić, zapisując je na papierze i wplatając w dłuższą literacką formę. Zapewne towarzyszyła mi więc bardzo długo i przez to jest cudownie niedoskonała w swojej formie, ale też bardzo prawdziwa. 

A czym się inspirowałaś, pisząc Wyspę Mgieł oraz kolejne tomy – Jezioro Cieni oraz Wybrzeże Snów? 

MZ: Uwielbiam mitologiczne nawiązania i najchętniej wybieram takie symbole i postacie, które mają swoje wcielenia w różnych kulturach. Szukam więc punktów wspólnych, powtarzających się motywów, obracam je na wszystkie strony, przetwarzam na własny użytek. Nie interesuje mnie wplatanie mitologii wprost przeszczepionej z tego, co o danej kulturze wiemy, tylko jej twórcza interpretacja. W Kruczym sercu najważniejszą inspiracją była właśnie mitologiczna symbolika kruka, ale wplotłam też wiele innych elementów, które czerpałam z rozmaitych kręgów kulturowych, takich jak potrójna bogini czy wierzenia dotyczące wędrówki duszy, przesądy i kulty związane z morzem. Drugą bardzo ważną inspiracją były podróże, które od zawsze stanowią jedną z moich pasji. Wiele z miejsc, znajdujących się na kartach kruczej trylogii ma swoje korzenie w prawdziwych lokalizacjach, chociaż zostały oczywiście przeze mnie odpowiednio zmodyfikowane fantastycznym klimatem. 

Właśnie, trylogia Krucze serce jest przepełniona morskim klimatem. Główna bohaterka jest przybraną córką pirata. Twoje opisy portów – zapachów, odgłosów, atmosfery, statków – są niezwykle bogate i prawdziwe. Nie spotkałam się jeszcze z taką dokładnością. Czuć bijące od nich zamiłowanie do morza.  Kiedy się ono u Ciebie narodziło? 

MZ: Nie ma co ukrywać, jestem dzieckiem morza. Jeśli wierzyć moim rodzicom to była miłość od pierwszego wejrzenia. Według ich opowieści jeszcze z trudem stałam na własnych nogach, ale już uparcie brnęłam prosto w fale. Ta miłość towarzyszy mi więc przez całe życie. Uprawiam windsurfing, a bliskość morza zawsze cudownie kojąco na mnie wpływa. Półwysep Helski to moje ulubione miejsce na ziemi. 

Nawet w biogramie zamieszczonym w książce można przeczytać, że w Twoich żyłach płynie woda morska! Ale powiedz mi jeszcze – dlaczego piraci? 

MZ: Cóż, mam niepokorną naturę, lubię opowiadać o ludziach i rzeczach z pogranicza tego co znane i nieznane, swojskie i obce. W ogóle uważam, że wszystko co najciekawsze dotyczy linii podziałów, granic, drzwi, bram, przejść… Piraci są zatem w kontekście historii Lirr naturalnym wyborem. 

Przejdźmy teraz do trochę nowszych wydawnictw. W 2019 roku w antologii Siła jej piękna ukazało się Twoje opowiadanie zatytułowane Drugi oddech Inanny, natomiast 12 listopada tego roku premierę miała powieść Pani Siedmiu Bram, której bohaterką jest wspomniana Inanna. Oba teksty są ze sobą w pewien sposób powiązane, historia z antologii uzupełnia książkę. Dodajmy, że Inanna jest boginią wywodzącą się z mitologii sumeryjskiej, znana jest także pod imieniem Isztar… Czy już w momencie pracy nad opowiadaniem miałaś pomysł na Panią Siedmiu Bram czy pojawił się on dopiero później? A może jeszcze przed opowiadaniem? 

MZ: Iskrą, która wznieciła we mnie chęć napisania o Inannie było właśnie zaproszenie do antologii Siła jej piękna. Otrzymałam propozycję napisania opowiadania, w którym głównym wątkiem będzie siła i piękno kobiet. Ten projekt był jednym z pierwszych tekstów Wydawnictwa Inanna i pomyślałam, że to być może znak od niebios. Z entuzjazmem zabrałam się za research na temat tej bogini, ale im głębiej brnęłam w teksty źródłowe i mitologiczne przekazy, tym większego nabierałam przekonania, że znalazłam pomysł na znacznie dłuższą formę, zwłaszcza, że bardzo polubiłam postać bogini miłości i wojny. Tak więc, już podczas pracy nad opowiadaniem zaczęłam wstępnie rozważać koncepcję książki o Ini, a teraz mogę cieszyć się premierą Pani Siedmiu Bram

Wierzenia dawnej Mezopotamii nie są czymś powszechnie znanym. W szkołach praktycznie się o nich nie mówi, skupiając się na starożytnej Grecji i Rzymie. Na swoich social mediach wspominałaś o tym, jak przeprowadzałaś research do najnowszej powieści. Dotarłaś do tekstów naukowych, a nawet bezpośrednio do osób, które mitologie sumeryjską badają. Czy napotkałaś jakieś problemy z dotarciem do takich źródeł? 

MZ: Sumer i wszystko co się z nim wiąże, to niezwykle rozległa dziedzina. Mój research był więc ledwie liźnięciem tej fascynującej tematyki. Wiele interesujących mnie źródeł nie było łatwo dostępnych, albo dostępne były jedynie w wersji angielskiej, ale Internet i kontakty wirtualne ze specjalistami w dziedzinie potrafią zdziałać cuda. 

A jak wygląda Twój research? Na czym się skupiasz, w jakiej formie utrwalasz zdobytą wiedzę i potrzebne informacje? 

MZ: Mój research przypomina stale napędzające się tornado! Jestem z natury niezwykle ciekawska i dlatego często szukając informacji o określonej kwestii rzucam się przy okazji na kolejne, powiązane zagadnienia. Muszę zwykle włożyć dużo energii i samodyscyplinować się w takich sytuacjach. Co do utrwalania, zwykle robię plik z notatkami, zapisuję też ważne informacje dodatkowo odręcznie i zbieram przydatne źródła, które potem mogę w trakcie pisania wykorzystać. 

Trzymasz się kurczowo tego, co jest zawarte w mitach czy pozostawiasz sobie pole do własnej interpretacji, by treść pasowała do Twojej historii? 

MZ: Cała zabawa tkwi w tym, żeby mity poddawać twórczej reinterpretacji. Wykorzystuję więc motywy, postacie, symbole, ale cała reszta to moja twórcza inwencja. 

W Pani Siedmiu Bram pojawia się bohater, któremu nadałaś imię Dante. W dodatku jest Włochem. Muszę zapytać, czy jest to nawiązanie do Boskiej komedii czy raczej czysty przypadek? 

MZ: Nie wierzę w przypadki. (śmiech) 

Tak myślałam. (śmiech) Twoje książki są pełne nawiązań mitologicznych oraz symboliki. A czy czytelnicy powinni szukać w nich czegoś jeszcze? Umieszczasz w swoich tekstach jakieś smaczki, kojarzące się z popkulturą? 

MZ: Tak! Uwielbiam „easter eggi” i zdarza mi się wplatać w teksty mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do popkultury. To jest rodzaj mrugnięcia okiem do czytelnika i chociaż oczywiście nie każdy zrozumie dany motyw, to zawsze mam ogromną satysfakcję, gdy ktoś  taki tekst wyłapie. 

Pytam, bo sama jako czytelniczka uwielbiam takie nawiązania i zawsze taka z pozoru niewinna wzmianka wywołuje uśmiech. Powiedz mi jeszcze, czy jest coś w procesie twórczym, co sprawia Ci największą trudność? Wykreowanie bohaterów, opisy konkretnych elementów? 

MZ: Znalezienie dostatecznej ilości czasu na spokojne pisanie to mój podstawowy problem. Nie jestem też typem bardzo precyzyjnie tworzącym plany, więc w moim procesie jest zdrowa dawka chaosu. Poza tym – kocham to co robię. 

To chyba najważniejsze w tym wszystkim, by lubić swoją pracę. Jakie masz plany pisarskie na przyszłość? Wiem, że na pewno pojawi się kontynuacja Pani Siedmiu Bram. A może przygotowujesz jakąś nową historię? 

MZ: Tak, Irkalla to dylogia i  obecnie pracuję nad drugim tomem tej serii. Mam nadzieję, że przyszłym roku czytelnicy otrzymają również moją jednotomówkę fantasy z zupełnie innym światem, ale o szczegółach nie mogę na razie mówić. 

Zapowiada się bardzo ciekawie! I na sam koniec chciałabym Cię zapytać o coś, co pojawia się w większości wywiadów z autorami. Jakie złote rady dałabyś osobie, która chciałaby zacząć swoją przygodę z pisaniem? 

MZ: Zachować zdrową dawkę pokory, ale nie wątpić przesadnie w siebie i swoje teksty. Czytać, czytać i czytać, a następnie zabierać się za pisanie. 

Dziękuję Ci pięknie za rozmowę. Życzę samych sukcesów i niech praca nad tekstami będzie łatwa oraz przyjemna! 

Korekta: Martyna Kaczmarczyk 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *