MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

O tragedii greckiej

Mam szczególne upodobanie do tragedii Ajschylosa, jest to autor, z którym zapoznałem się jeszcze w liceum. Jego utwory od razu mnie oczarowały a jednocześnie wprowadziły dysonans ze sposobem pojmowania starożytnej tragedii nauczanym w szkole. Było to zupełnie nowe, świeże doświadczenie wielkiej poezji – baśniowa, a jednocześnie poważna, nieprzewidywalna i z rozmachem, zupełnie różna od twórczości Sofoklesa, pisać dramaty „od linijki”. 

Często patrzy się na Ajschylosa jako najbardziej archaicznego z trzech wielkich tragików greckich i przeciwstawia Eurypidesowi, ale wydaje mi się to do nie końca słuszne. Jego tragedie nie są tak rozbudowane psychologicznie jak te Eurypidesa, ale stawiał też sobie inne cele. Był skoncentrowany na poetyckości, liryczności i, pod tym względem, jest on pod najlepszy z całej trójki, zachwyca zarówno partiami chóru (które są zdecydowanie bardziej rozbudowane niż te Sofoklesa czy Eurypidesa), jak i monologami. Psychologia postaci schodzi u niego na dalszy plan. Poezja Ajschylosa jest wyrafinowana, dynamiczna, potężne partie chóru i długie monologi postaci nadają epickiego charakteru jego utworom i wyrywają go z ograniczeń zasady trzech jedności, pozwalają z wielkim rozmachem snuć opowieści, takie jak na przykład przepowiednia Prometeusza o losie Io. Osobiście jestem krytycznie nastawiony do literatury starożytnej -, uważam, że wiele utworów jest cenionych tylko za ich wartość historyczną, albo realizowanie konwencji, nie zaś faktyczną wartość literacką, ale jeśli chodzi poezję Ajschylosa, uważam ją za jedną z najlepszych w historii, a na pewno za jedną z najlepszych w starożytności. 

Trzeba tutaj wspomnień, że Ajschylos był twórcą nastawionym na efekt, tworzył widowiska, które były wstrząsające dla widowni, dużą rolę pełnił tutaj chór, który wykonywał taniec i śpiew. Często zapomina się, że grecka tragedia była widowiskiem wizualno-poetycko-muzycznym. Pod względem wizualnym ten teatr znacznie różnił się od naszego, aktorzy chodzili na koturnach, byli specjalnie ubrani i nosili maski, zaś scenografia nie zmieniała się, ale za to była bogata. Tekst natomiast był wyśpiewywany a nie wypowiadany, a kwestiom towarzyszyła ostra, transowa muzyka, wszystko to przypominało bardziej japońskie kabuki niż nam znany teatr. W ten sposób poezja, taniec, obraz i psychodeliczna muzyka były ze sobą połączone i tworzyły w ten sposób widowisko, które wstrząsało widownią. Widać po tym jak różne były cele starożytnego teatru od naszego:, nasz dąży do pewnego realizmu, kluczowe znaczenie ma mimika, natomiast starożytny teatr stawiał właśnie na obraz, efekt, muzykę, doświadczenie bardziej emocjonalne niż intelektualne. 

Jest to także bardzo inspirujące z obecnej perspektywy. Współcześnie nie ma zbyt wielu możliwości żywego kontaktu z poezją. Wieczorki poetyckie nie są dobrą formą prezentowania poezji, są sztywne, mają szkolny charakter, a poeta odcina się na nich od publiczności. Jest w nich coś wymuszonego i sztucznego, co odstręcza wielu potencjalnych uczestników. W wielu wydarzeniach tego typu widoczny jest pewien elitaryzm, który polaryzujeację i uniemożliwia dialog. Uważam, że w poezji bardzo ważny jest sam sposób jej prezentacji.owania,. jeśli chodzi o książki, zasadnicze znaczenie ma sposób wydania, papier, szata graficzna, jeśli te są słabe i utwory uznane będą za słabe. Tak też jest z wieczorkami, są to wydarzenia wręcz przysłowiowo nudne, na których nikt nie spodziewa się niezwykłego doświadczenia, odkrycia czegoś naprawdę nowego. Myślę, że takim właśnie naprawdę odkrywczym wydarzeniem były greckie spektakle, które były przecież jednocześnie wydarzeniami bardzo popularnymi, publiczność żywiołowo reagowała na pomysły twórców, obecny był dialog między poetą a odbiorcami. Można to chyba porównać doz różnychmi undergroundowychmi działaniami z lat sześćdziesiątych, gdy odczyty poezji przeplatały się często z eksperymentalną muzyką., był to chyba krok w tym kierunku, zaczątek idei, która być może nie wykiełkowała w tym miejscu, ale dała dobre owoce w innych. Mówię tutaj o rozwoju muzyki rockowej, często patrzy się na muzykę rozrywkową z punktu widzenia inercji, karmienia ludzi tym czego chcą, albo co wydaje im się, że chcą, ale może warto byłoby spojrzeć na kształtowanie gustów., być może eksperymentowanie i nowe idee są także rzeczami, które da się sprzedać i może opłaca się zmienić coś w myśleniu co do tego co jest możliwe a co nie, co wynika z upodobań a co leży w ludzkiej naturze. 

Wracając jednak do Ajschylosa. Kolejną rzeczą, dzięki której tak bardzo go cenię, jest jego innowacyjność, bo to właśnie on wprowadził drugiego aktora, i przez to de facto stał się twórcą akcji dramatycznej. Widać, że forma tragedii była dla niego mniej sztywna i skonwencjonalizowana niż u późniejszych twórców, w Eumenidach nawet zdarza mu się odstępstwo od zasady trzech jedności, ponieważ akcja dzieje się najpierw w Delfach a później w Atenach. Wydaje się to niewielką rzeczą, u Shakespeare’a akcja może przenieść się w miejscu i czasie, gdzie tylko zażyczył sobie autor, już nie mówiąc o teatrze współczesnym, ale pamiętam, że gdy przeczytałem Eumenidy w liceum, był to dla mnie niemały szok, tak bardzo kłóciło się to ze szkolnymi definicjami. Okazało się, że forma tragedii jest czymś, co było także kształtowane przez poetę, a nie tylko zewnętrznie mu narzucone konwencje. 

Wydaje mi się, że często źle patrzy się na tragedię jako gatunek literacki. W dużej mierze wynika to chyba z Poetyki Arystotelesa i zbytniej wiary w to dziełko. Trzeba pamiętać, że Arystoteles napisał to (a raczej powiedział, bo są to spisane notatki z wykładów) z perspektywy własnej filozofii i, to, jak oceniał utwory literackie wynikało z własnych, autorskich kryteriów postrzegania literatury, moim zdaniem w wielu aspektach błędnych. W związku z opinią Arystotelesa uważa się Króla Edypa za wzorcową tragedię i to właśnie Król Edyp Antygona są lekturami szkolnymi, ale w zasadzie to dlaczego? Są to wielkie dzieła o ważnych tematach, ale przecież wszystkie greckie tragedie się o wielkich, ważnych tematach. Postać Edypa jest fascynująca, tak samo jak postać Antygony, ale przecież Medea Eurypidesa nie jest gorsza, to bardzo sławna postać, tak jak i sam dramat, który jest genialny pod względem psychologii postaci. Dlaczego w wyborze nie ma więc Króla Edypa i Medei? Wydaje mi się bezsensowne, że trzeba omawiać akurat utwory jednego z tragików, skoro ma się do wyboru trzech równorzędnych autorów. Myślę, że wynika to właśnie ze zbytniego przywiązania do Arystotelesa, który uznał Króla Edypa za tragedię doskonałą. Ale przecież nie ma czegoś takiego, nie ma wzorca formy tragedii, ma się tutaj, tak jak już powiedziałem, trzech równorzędnych twórców, którzy modyfikowali ten gatunek literacki, kształtowali go. Ajschylos wprowadził drugiego aktora, Sofokles trzeciego, dlaczego więc uważać, że to właśnie Król Edyp jest jakimś wzorcem. Arystoteles cenił ten dramat dlatego, był średni, oddalony od skrajności, jakie prezentowały poetycki rozmach Ajschylosa i filozoficzne, psychologiczne wyrafinowanie i cynizm Eurypidesa. Ale sztuka współczesna ceni sobie skrajności, emocjonalne rozchwianie i rozmach, wystarczy tylko spojrzeć na malarstwo, film, muzykę. Mało tego, taki charakter mają nawet, już klasyczne dla nas utwory literackie, jak na przykład dzieła romantyków. Można się spodziewać, że IV część Dziadów nie byłaby czymś, co przypadło by do gustu Arystotelesowi, ale dla nas nie jest to jakaś przeszkoda. 

Wszystko to prowadzi do uproszczeń i szkolnego patrzenia na tę literaturę. Łatwo jest założyć prostą linię rozwojową, od religijnego Ajschylosa, przez „doskonałego” Sofoklesa, po wątpiącego Eurypidesa. Dla mnie jednak to właśnie Sofokles jest tym najbardziej skostniałym autorem, Sofokles poucza, robi wykład tego jak powinno być, jak powinno się przestrzegać praw. Ajschylos wydaje mi się jednak inny, traktował bogów poważnie, ale stworzył jednocześnie Prometeusza w okowach, jest to dramat o tyranii, ale to Zeus jest tutaj tyranem, jest to sztuka ostro skierowana przeciw Zeusowi. Sam fakt zainteresowania Prometeuszem jest ciekawy, w końcu swego czasu nie była to zbytnio popularna postać mitologiczna, a Ajschylos napisał o nim aż cztery dramaty. To od Ajschylosa pochodzi nasze rozumienie Prometeusza, jest to dramat bardzo “romantyczny”, przywodzi wręcz na myśl wiele utworów dziewiętnastowiecznych. Co więcej, Goethe poświęcił tej postaci aż dwa utwory, wiersz i krótki poemat dramatyczny i są one bardzo bliskie dziełu Ajschylosa, tak naprawdę postać Prometeusza u Ajschylosa nie różni się zbytnio od Prometeusza u Goethego. Wiersz Goethego Prometeusz jest również w agresywny wręcz sposób skierowany przeciw Zeusowi, tylko, że u Goethego, pod postacią Zeusa był ukryty Bóg chrześcijański, można to uznać za wykorzystanie starożytnej formy do przekazania nowej treści, ale, być może, wskazuje to również na sposób interpretowania Prometeusza w okowach

Nie uważam jednak Ajschylosa za jakiegoś wroga bogów, myślę tylko, że postrzegał on ich bardziej jako potężne i niszczycielskie siły niż jako obiekty religii w naszym rozumieniu, Apollo w Eumenidach jest silny, piękny, niczym wyrzeźbiony w marmurze, wyobrażam go sobie jako muskularnego, niebezpiecznego mężczyznę, chodzącego tajemnymi ścieżkami, strzegącego prawa niezależnie od dobra i miłosierdzia, a nie wesołego, uwodzącego kobiety patrona poetów I grajków, co widać w fragmencie Eumenid (za tłumaczeniem Stefana Srebrnego): “(Mierzy z łuk do Erynij) Precz stąd! Precz, rozkazuję z progów tego domu! Tejże chwili odejdźcie z przybytków proroczych!/ Inaczej latająca, białopióra żmija, ze złotej wypuszczona strzały, boleśnie/ukąsi cię, że czarną z ust wyrzucisz pianę,/ krwią pluć będziesz wyssaną z twoich ofiar, jędzo!.”. Postać Prometeusza rozumiem, jako dobroczynny, ludzki aspekt, dobroczynnego ducha, który został natychmiast zmiażdżony przez bezlitosne prawa rządzące światem, mające na celu utrzymanie porządku świata, ale nie dbające o ludzi. 

Twórczość Ajschylosa była wolna od konwencjonalizacji i sztuczności jaką cechowały się utwory wielu późniejszych autorów starożytnych. Z czasem bogowie przestali być postrzegani jako realne siły, i stali się postaciami z baśni, symbolami i ozdobnikami, takie racjonalne, a z czasem w swojej racjonalności skostniałe myślenie odebrało w znacznej mierze szczerość literaturze starożytnej i pchało ją w kierunku coraz większego konserwatyzmu aż do jej obumarcia. Poezja Ajschylosa jest natomiast jeszcze „świeża”, pełna wiary w magiczność świata, tajemniczość zjawisk, szacunek i strach wobec sił rządzących światem. Jest w tym z jednej strony pewne podobieństwo do hymnów Rygwedy i ich szczerej i pełnej ciekawości refleksji nad światem, a z drugiej także do utworów z późniejszych epok Raju utraconego Miltona i jego w wiary w misję od Boga, dzieł romantyków, czy baśniowych poematów Baczyńskiego, w których poeta, widząc rzeczywistość, w której tak wyraźnie przeplata się ze sobą życie i śmierć, podobnie jak Ajschylos, pokazał świat marzeń i wyobraźni a być może właśnie przeciwnie, świat taki jaki jest naprawdę, który można dostrzec dopiero gdy spojrzy się ponad pozory codzienności. 

korekta – Kacper Beda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *