MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Polscy skoczkowie z brązowym medalem Mistrzostw Świata w Lotach

Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Kamil Stoch oraz Dawid Kubacki wywalczyli dwudziesty dziewiąty medal imprezy rangi mistrzowskiej w historii polskich skoków narciarskichNa Letalnicy cieszyli się z brązowego krążka. Złoto dla Norwegów, a srebro zdobyli nasi zachodni sąsiedzi.

Przed zawodami drużynowymi w ciemno można było postawić na to, że nasza drużyna stanie na podium. Pozostawało jednak pytanie, na jakim stopniu. Suma wszystkich punktów za skoki oddane w rywalizacji indywidualnej w piątek i sobotę, łącznie z seriami próbnymi wskazywała, iż biało czerwoni sięgną po brąz. Nieoficjalna tabela prezentowała się następująco: 

Norwegia – 6455,2

Niemcy – 6426,1 (-29,1)

Polska – 6333,1 (-122,1) 

Złoto wydawało się poza zasięgiem. Jednak nasze nadzieje odżyły po pierwszych dwóch lotach Piotra Żyły (226 m) oraz Andrzeja Stękały (228 m). Dzięki temu Polacy wysunęli się na prowadzenie z czternastopunktową przewagą nad Norwegią. Kibice mieli powody do optymizmu, ponieważ w trzeciej grupie na belce startowej zasiadł Kamil Stoch, który w Planicy od początku weekendu oddawał równe i dalekie skoki. Niestety, trzykrotny mistrz olimpijski miał dosyć niską prędkość na progu, a także niesprzyjające warunki. Ostatecznie wylądował na 205 metrze i 50 centymetrze, przez co spadliśmy na trzecią lokatę, zwłaszcza wskutek fantastycznych lotów Markusa Eisenbichlera i Roberta Johanssona. Po próbie Dawida Kubackiego (211 m) podopieczni Michala Dolezala znacząco oddalili się od prowadzącej dwójki. Co prawda mistrz świata z Seefeld wylądował dalej niż Stoch, lecz przegrał bezpośrednią rywalizację z najlepszymi lotnikami globu – Halvorem Egnerem Granerudem i Karlem Geigerem. Jakby tego było mało, to po znakomitym locie Anze Laniska, Słoweńcy zbliżyli się do biało czerwonych na zaledwie osiemnaście punktów. W konkursie prowadzili Niemcy. 

Druga seria szybko rozstrzygnęła kwestię tego, jakie reprezentacje staną na podium. O ile reprezentanci gospodarzy posiadali jeszcze jakieś nadzieje na walkę z Polakami o najniższy stopień podium, to zostały one szybko rozwiane. Najpierw przez Piotra Żyłę (234 m) i w drugiej grupie przez Andrzeja Stękałę (229 m). Analogicznie do pierwszej serii konkursowej skoki wyżej wymienionych zawodników dały naszym skoczkom solidną dawkę punktową, pozwalającą jednocześnie odskoczyć Słoweńcom, a zarazem zbliżyć się do Niemców i Norwegów, którzy wskutek słabszych prób Constantina Schmida oraz Johanna Andre Forfanga roztrwonili przewagę kilkudziesięciu punktów. Mimo wszystko, Skandynawowie wraz z naszymi zachodnimi sąsiadami posiadali w swoich szeregach zawodników będących w szczytowej dyspozycji, dlatego też jakiekolwiek marzenia Kamila Stocha i spółki o srebrze czy złocie okazały się po prostu nieosiągalne. Przed ostatnią grupą wszystko było niemal rozstrzygnięte, oprócz jednej kwestii  — tytułu mistrza świata. 

Przedostatni skakał Granerud, zaraz po nim Geiger. Pierwszy huknął 234,5 metra i spokojnie czekał na odpowiedź rywala. Niemiec wylądował dziesięć metrów bliżej, jak na ironię znów tuż przy zielonej linii, tak jak dzień wcześniej podczas zawodów indywidualnych. Tym razem karta się odwróciła, odległość Niemca okazała się niewystarczająca, a Norwegowi, w sobotę początkowo załamanemu tylko srebrnym medalem, udało się wyrównać rachunki z dnia poprzedniego, kiedy przegrał o pół punktu złoty krążek.

Bohaterem polskich kibiców został z pewnością Andrzej Stękała. 25-letni Zakopiańczyk, który był o krok od zakończenia kariery, przez kilka lat walczył o powrót do karty narodowej. Łączył przy tym treningi z pracą w karczmie, gdzie zresztą jak sam przyznał pracuje do dzisiaj, i nie zamierza wcale rezygnować. Po konkursie drużynowym w wywiadzie dla TVP Sport dał upust swojemu wzruszeniu. Przez parę chwil nie był w stanie wydusić słowa, a w jego oczach były widoczne łzy wzruszenia. Jak relacjonował Adam Małysz, Andrzej jeszcze w hotelu cały się trząsł. Natomiast, Kamil Stoch przyznał, że Stękała pociągnął za uszy naszą kadrę do medalu. Warto zaznaczyć, że Stękała jest szóstym Polakiem, który zdobył medal MŚwl.  

Wyniki:  

  1. Norwegia – 1727.7 
  2. Niemcy – 1708.5 
  3. Polska – 1665.5 
  4. Słowenia – 1609.9 
  5. Japonia – 1483.5 
  6. Austria – 1422.1 
  7. Rosja – 1356.3 
  8. Finlandia – 1285.3 

fot. PZN

Korekta: Anna Marek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *