MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Refleksje w ósmą rocznicę Euromajdanu

Źródło: Wikipedia Commons

21 listopada 2013 roku przeszedł do historii Ukrainy jako data rozpoczęcia protestów zwanych Euromajdanem. Od 2014 roku w tym dniu obchodzone jest oficjalne święto państwowe – Dzień Godności i Wolności, a dokonaną w rezultacie tych zamieszek zmianę władzy wielu określa mianem „rewolucji godności”. Czy słusznie?

Romantyka rewolucji

Z biegiem czasu głośne wydarzenia historyczne obrastają legendami i własną mitologią. Niewielu chce grzebać w faktach, a nawet otrzymawszy takowe, z niechęcią się odwracają – rujnują one bowiem utrwalony obraz, powszechnie akceptowany i aktywnie lansowany. Dokładnie to samo wydarzyło się z tzw. Euromajdanem. W świadomości polskiego i zachodniego społeczeństwa wciąż obecne są pozytywne opinie o uczestnikach, organizatorach i celach tego przedsięwzięcia. Porównuje się go do zrywów narodowowyzwoleńczych, przedstawia jako przełomowy moment w dziejach Ukrainy, zajmujący w oficjalnej historiografii poczesne miejsce. Stworzono także swoisty panteon bohaterów Euromajdanu, do których zaliczono tzw. Niebiańską Sotnię – czyli uczestników protestów poległych w czasie ich trwania. Bohaterami są także ci, którzy przeżyli, ale zostali skrzywdzeni przez „przestępczą władzę” – czyli tak naprawdę wybranego w demokratycznych wyborach prezydenta Wiktora Janukowycza.

Co z tą demokracją?

Przykładów manipulacji opinią publiczną, podgrzewania nastrojów antypaństwowych wewnątrz narodu ukraińskiego, promowania określonej wizji protestów w celu pozyskania międzynarodowego współczucia i poparcia jest wiele. Zarazem uwidaczniają one nam hipokryzję, którą przepełniona jest dominująca na Zachodzie narracja o wartości praw człowieka i obywatela, o poszanowaniu wolności słowa i prawa do krytykowania władzy. Wspomnieć tutaj można chociażby o podwójnych standardach, stosowanych do oceny reakcji władzy na zamieszki z udziałem uzbrojonych zamaskowanych ludzi, atakujących funkcjonariuszy, nikt na świecie (wliczając w to także, a nawet przede wszystkim państwa zachodniej demokracji) nie pozostaje obojętny wobec takich akcji i stanowczo reaguje na podobne wystąpienia, bezwzględnie pacyfikując protestujących. Nie brakuje świeżych przykładów rozpędzania manifestacji w USA, Francji czy Niemczech, w czasie których policja traktuje, często bezbronnych, obywateli armatkami wodnymi, gazem łzawiącym, granatami hukowo-oślepiającymi (wypełnionymi gumowymi odłamkami) czy gumowymi pociskami. Dochodzi do sytuacji, gdzie zwarte szeregi policji nacierają na tłum. Jednak nikt oficjalnie nie podważa demokratyczności tych państw. Nikomu nie przychodzi nawet do głowy myśl, aby takie wydarzenia wykorzystać do obalenia legalnej władzy. Wielu zdaje się zapominać, że uczestnicy Euromajdanu byli uzbrojeni i aktywnie atakowali funkcjonariuszy.

Czym zawinił Wiktor Janukowycz?

Inaczej było z prezydentem Janukowyczem. Zrezygnował on z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, co spotkało się ze społecznym niezadowoleniem, ale nie było żadną zbrodnią. Nikogo nie obchodziły szczegóły warunków tej umowy, nikt nie chciał słuchać merytorycznych argumentów ówczesnego ukraińskiego premiera Mykoły Azarowa, tłumaczącego przesłanki tymczasowego wstrzymania procesu integracyjnego. Wyliczał on m.in. warunki postawione przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, w tym: obowiązek prawie dwukrotnego podniesienia opłat za usługi komunalne, zamrożenie wynagrodzeń, emerytur oraz pomocy socjalnej na istniejącym poziomie, znaczne zmniejszenie wydatków budżetowych. IMF rekomendował zniesienie ulgi dla rolników, a także szerokie zmiany w polityce monetarnej państwa. Azarow pytał wtedy: „Chcę zapytać was, tak zwanych liderów opozycji, czy zgadzacie się na takie wymogi IMF? Ja się nie zgadzam! Mówię to szczerze narodowi Ukrainy”. Tłum nie chciał jednak tych słów słuchać. Był pewny, że przywódcy państwa przed chwilą odebrali mu szansę na to, aby Ukraina stała się krainą mlekiem i miodem płynącą. Wierzyli, że wystarczy obalić „tyrana”, a opłaty komunalne pójdą w dół, natomiast wynagrodzenia poszybują w górę. Liderzy opozycji (m.in. Arsenij Jaceniuk) w debacie publicznej często używali populistycznych argumentów o wysokim poziomie wynagrodzeń w Unii Europejskiej. Takie argumenty bardziej trafiały do ucha zwykłego obywatela niż nudne wyliczenia premiera, który odwoływał się do suchych liczb i zdrowego rozsądku.

Wstęp do przewrotu

Władze wstrzymały proces integracyjny. Wyszły również z propozycją zaproszenia Rosji do rozmów o umowie stowarzyszeniowej. Należy zaznaczyć, że Rosja była wówczas największym partnerem handlowym Ukrainy. To było prawdziwą przyczyną „rewolucji godności”. Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone postanowiły wyreżyserować kolejną kolorową rewoltę. Należy też dodać, że mają w tym spore doświadczenie.

Ponura rzeczywistość po Majdanie

Gdyby to przemoc wobec własnych obywateli była kryterium wystarczającym do wspierania ruchów wywrotowych w danym państwie, to USA i UE powinny były w ten sam, a nawet jeszcze bardziej stanowczy sposób, zareagować na działania dwóch następnych ukraińskich prezydentów – Petra Poroszenki i Wołodymyra Zełeńskiego. Ukraina bowiem nie stała się za ich rządów państwem bardziej demokratycznym i mogącym się pochwalić większą niż wcześniej stabilnością i wolnością słowa. Wręcz przeciwnie. Po dojściu do władzy przedstawicieli Euromajdanu rozpoczęła się aktywna banderyzacja i oligarchizacja państwa. Rozpoczęto realizację polityki ograniczającej prawa ogromnej części obywateli rosyjskojęzycznych. Odebrano im prawo do sporządzania pism urzędowych w języku ojczystym tam, gdzie wcześniej mieli taką możliwość. Zaczęły się prześladowania polityczne, jedną ze słynniejszych ofiar takowych stał się dziennikarz Ołeś Buzyna, zastrzelony w Kijowie 16 kwietnia 2015 roku. Takich ofiar było więcej. Należy tu wspomnieć o Ołehu Kałasznikowie, Mychajle Czeczetowie i wielu innych. Postępująca banderyzacja kraju spowodowała, że wschodnie regiony (początkowo lojalne wobec prezydenta Janukowycza, po jego ucieczce wycofały dla niego poparcie) sprzeciwiły się narzucaniu im zbrodniczej ideologii i traktowania ich mieszkańców jako obywateli drugiej kategorii. Nie brakowało wśród znanych sympatyków Majdanu wypowiedzi o tym, że większość ludności Donbasu to balast, niepotrzebny ludzki materiał, który należałoby w jakiś sposób zlikwidować, albo przynajmniej odebrać im prawo głosu do czasu, aż nie zaakceptują nowych idoli. W tym wszystkim chodziło zatem (i wciąż chodzi) o to, kogo dokładnie dana władza ucisza i terroryzuje.

Smutne perspektywy

2 lutego 2021 roku Wołodymyr Zełeńskyj, wbrew prawu, zamknął trzy kanały telewizyjne, emitujące treści opozycyjne wobec jego obozu. Czy ktoś na Zachodzie (a szczególnie  ci, którzy tak bardzo szykanowali prezydenta Janukowycza za nieposzanowanie wolności słowa) sprzeciwił się temu? Niestety, przywódcy państw zachodnich i mainstreamowe media, w tym również polskie, nie dostrzegają albo nie chcą dostrzec terroru i atmosfery niepewności, które pojawiły się w chwili objęcia władzy w Kijowie przez przedstawicieli agresywnych ruchów neobanderowskich. Nie alarmują albo nie chcą alarmować o niebywałej skali korupcji, rozkwitłej pod rządami prezydentów: najpierw Poroszenki (będącego takim samym oligarchą jak Janukowycz) a później Zełeńskiego – który w chwili objęcia stanowiska nie był wprawdzie oligarchą, ale działał przy aktywnym wsparciu niezwykle wpływowego Igora Kołomojskiego. A to przecież wszechobecna korupcja była jednym z zarzutów kierowanych wobec Janukowycza. Jego rządy nie były idealne – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie brakowało tam również i korupcji. Ale czy Euromajdan zmienił coś na lepsze? Niestety, ale nie. Ludzie, którzy zginęli ze względów ideowych, szczerze wierząc, że za dobrą sprawę, zginęli nadaremno. Co gorsza, nie brakuje dowodów, że wielu z nich zginęło z rąk samych organizatorów Majdanu. Nie jest to jednak popularna opinia i trudno trafić z nią do szerszego grona odbiorców. W większości mediów trąbiono wówczas o odważnych i niepokornych obywatelach, którzy stanęli przeciwko rzekomemu dyktatorowi Janukowyczowi. Media milczą natomiast o manifestacjach przeciw obecnej władzy, ponieważ ta jest zorientowana na Zachód i podąża w kierunku integracji z UE i NATO. A to oznacza, że walka o prawa człowieka, wolność mediów i demokracja to fasada, teatr dla gawiedzi. Jedyną naprawdę istotną rzeczą jest to, jaką opcję polityczną popierasz. Możesz być nawet najgorszym zbrodniarzem ale jeśli będziesz wiernie słuchał poleceń USA i UE, prowadził konfrontacyjną politykę wobec Rosji albo innego nielubianego przez nich państwa, możesz liczyć na ich wsparcie oraz ochronę.

Korekta – Jakub Sarek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *