MAGAZYN STUDENTÓW POLITOLOGII I DZIENNIKARSTWA UMCS W LUBLINIE

Syndrom Zizou – Czyli jak być najlepszym, ale jednocześnie najgorszym w swoim fachu

Zinedine Zidane, 2017 - Fot. Wikipedia Commons, AUTOR: Hadi Abyar, CC BY-SA 3.0

Wygrane trzy Ligi Mistrzów, zdobyte mistrzostwo krajowe i stworzenie prawdziwie galaktycznego Realu Madryt. Z drugiej strony nieustająca krytyka ze strony hiszpańskich mediów, wątpliwe umiejętności w rozwijaniu młodych talentów i brak zdecydowanych ruchów w budowaniu zespołu. Jak tak naprawdę wygląda trenerska kariera francuskiej legendy? 

Jako zagorzały kibic Realu Madryt byłem i będę zwolennikiem pracy Zizou na Santiago Bernabeu. W tym momencie moglibyśmy się rozejść i zadać sobie pytanie “O co tyle krzyku?” – jednak zanim to zrobimy chciałbym poruszyć jedną ważną kwestię. Tekst nie będzie do końca o Zidanie a bardziej o tym jak powtarzane bzdury mogą zakorzenić się w głowach kibiców oraz jak niesprawiedliwe stereotypy umniejszają wielkim dokonaniom spychając je niejako z zasłużonego piedestału.  

Kiedy Zizou obejmował posadę pierwszego trenera Galacticos, wielu ludzi nie wierzyło w powodzenie tego projektu. Pomijając wstydliwy epizod Beniteza przed Zidanem w Madrycie rezydował Ancelotti, który zdobył na Bernabeu upragnioną Ligę Mistrzów. Poprzeczka została więc podniesiona dość wysoko. I choć Francuz był już ówcześnie niezaprzeczalną legendą klubu to obawy, co do przyjęcia go na najważniejsze stanowisko w Realu nie były wcale bezpodstawnie – w końcu nie zdobył on wcześniej znaczącego doświadczenia, które mogłoby uspokoić sceptyków.

Francuz jednak udowodnił, że zna klub od podszewki, wie jak działa, jest świadomy tego czego oczekują kibice i najważniejsze – wie jak w tym wszystkim zarządzać drużyną, jak wpływać na zawodników, żeby czuli niekończący się głód zwycięstwa. Zidane szybko zamknął usta swoim krytykom zdobywając trzy Ligi Mistrzów pod rząd. Oczywiście pojawiały się głosy, że Francuz objął “samograja”, a wszystkie trofea zapewnił mu niesamowity Cristiano Ronaldo. Chyba nie muszę udowadniać, że opinie te były pełne ignorancji. Do tamtego Realu Madryt należało wiele gwiazd – każdy chciał grać i być w centrum uwagi. Zizou ułożył zespół tak, że zamiast zbieraniny gwiazd kibice Galacticos mogli oglądać jeden niesamowicie sprawnie działający organizm.  

Piękna przygoda jednak dobiegła końca, Zidane pożegnął się z Królewskimi odchodząc w świetle chwały, na jego miejsce przyszedł Lopetegui, a potem inni, ale żaden z nich nie nawiązał choćby ułamkiem do osiągnięć Francuza. Sprawa wydawała się jasna – albo Florentino Perez znowu zatrudni Zizou albo Real będzie konsekwentnie iść na dno.  

Zidane zgodził się, zastał Real najsłabszy od lat jednak zdołał ponownie go poukładać i zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Kolejny raz przeciwnicy krytykowali styl Królewskich. Uznali, że zdobyty tytuł to zasługa słabej Barcelony a nie dobrze grającego Realu. Krytykowano podejście Francuza do młodzieży, dopatrywano się “świętych krów” w drużynie. Narracja mówiąca “Zidane nigdy nie wiedział co robi, ma po prostu farta” stała się w hiszpańskich mediach tak częsta, że zaczęła ona przechodzić na fora internetowe czy nawet facebookowe grupy dotyczące futbolu. I choć większość poważnych ekspertów z polskich i zachodnich mediów docenia kunszt francuskiej legendy to zakorzeniony w głowach kibiców obraz “Zizou farciarza” wydaje się na obecną chwilę niezmywalny. 

Obecny sezon Real Madryt rozpoczął bardzo źle, dużo potknięć w lidze, trudności w grupie Champions League a także niekończąca się plaga kontuzji – to wszystko mogłoby sugerować, że Galacticos nie zdobędą niczego nowego do swojej gabloty z pucharami. Jednak nadeszła wiosna a zdziesiątkowany urazami Real dalej liczy się w walce o dwa najważniejsze trofea. Krytykowany Zidane znów pokazuje, że to on jest prawdziwym liderem. W momentach kryzysowych bierze na barki ciężar porażki po to, by w chwili zwycięstwa odsunąć się w cień kierując blask chwały na twarze swoich zawodników. 

To wszystko prowadzi mnie do jednego, może przesadnie emanującego patosem wniosku. Możliwe, że nie patrzę na sprawy trzeźwo, w końcu białe barwy towarzyszą mi od dziesiątego roku życia. Zizou nigdy nie będzie charyzmatycznym egocentrykiem jakim jest Mourinho. Nie będzie mieć także łatki kogoś kto zmienił piłkę jak Pep Guardiola. Nie będzie tym wiecznie uśmiechniętym i pozytywnym Kloppem. Nie będzie nimi, bo nie musi nimi być. Zidane jest człowiekiem czynu, najbardziej Galaktycznym z Galaktycznych. Jest gościem, którego wielu doceni dopiero z perspektywy kart historii. 





Korekta: Martyna Kaczmarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *